Artykuły i opracowania

Historyk Leszek Żebrowski odpowiedział na paszkwil Rafała Wnuka o Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ. Tekst poniżej.

W dniu 25 stycznia 2016 r. w... (trudno, muszę napisać to słowo) "Wyborczej" w dodatku "Ale historia" profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dr hab. Rafał Wnuk zamieścił obszerny materiał zatytułowany: "Brygada Świętokrzyska. Zakłamana legenda".

 

Odkłamywanie legend historycznych jest rzeczą twórczą i chwalebną, pod warunkiem, że "odkłamiacz" zna się na rzeczy a odkłamywana dziedzina nie jest mu obca. Sprawdzanie, czy dany autor ma faktycznie coś sensownego do powiedzenia, zaczynam na ogół od spraw formalnych, czyli od weryfikacji faktografii, nazewnictwa, nazwisk (i pseudonimów...). Z ogromną przykrością muszę stwierdzić, że prof. KUL wyróżnia się (tak, wyróżnia, a nie jest jednym z wielu "histeryków" z minionej epoki) niechlujnością, ignorancją i operowaniem ideologicznymi ogólnikami z minionej (?) epoki rodem.

Antykomunistyczni powstańcy.

Popularność etosu NSZ należy tłumaczyć tym, że ich ideały, w tym najważniejszy dokument „Deklaracja NSZ” z lutego 1943 roku, nie przedawniły się i nie ograniczały się tylko do walki o niepodległość Polski – zaznacza Karol Wołek, wiceprezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, w rozmowie z Izą Kozłowską.

 

– W czasie corocznego spotkania członków i sympatyków Narodowych Sił Zbrojnych w sanktuarium w Kałkowie-Godowie dużą grupę stanowiła młodzież. Etos żołnierzy NSZ staje się coraz popularniejszy wśród młodego pokolenia?

– Tak. Jeszcze 10 lat temu niewielu młodych kojarzyło, czym były NSZ. Obecnie, dzięki wytężonej i konsekwentnej pracy członków Związku Żołnierzy NSZ i sympatyków idei NSZ to się zmieniło. Bardzo dużo młodych ludzi nie tylko wie, że była taka formacja, ale także utożsamia się z jej tradycjami. NSZ była najbardziej zakonspirowaną formacją Polskiego Państwa Podziemnego. Formacją z najlepszym wywiadem na ziemiach niemieckich i najlepszym Biurem Fałszerstw w podziemnej Polsce. NSZ tworzyli młodzi idealistyczni żołnierze, których nawet gestapo oceniało za niemożliwych do zwerbowania. NSZ nigdy nie został zinfiltrowany przez służby niemieckie. Młodzież to wie z licznych prelekcji historyków i materiałów popularnonaukowych w Internecie i odczuwa uzasadnioną dumę z osiągnięć tych żołnierzy.

Od wojny przemilcza się udział żołnierzy NSZ z Wołomina w bitwie z Niemcami pod Jerzyskami, a rzekomi "kombatanci" z innych organizacji nadal przypisują sobie ich zasługi.

3 lata temu jako przewodniczący Łochowskiego Klubu Gazety Polskiej zaproponowałem zorganizowanie spotkania podczas, którego zaproszeni przez nas goście opowiedzieliby o Bitwie pod Jerzyskami z 1944 r. Według oficjalnej wersji, funkcjonującej w naszym rejonie, największe straty ponieśli wówczas żołnierze Powstańczych Oddziałów Specjalnych „Jerzyki”. Pomyślałem, że skoro właśnie we wsi Jerzyska obchodzimy w sierpniu każdego roku największe uroczystości patriotyczne w naszej gminie, to przebieg tej bitwy i jej okoliczności warto by zaprezentować w formie opowiadania kilku osób. Całość możnaby nagrać, aby w przyszłości przekazywać to młodemu pokoleniu.

W Rzeczpospolitej ukazał się wywiad Cezarego Gmyza z prezesem IPN Łukaszem Kamińskim na temat opracowania pt. "Straty wojenne i ofiary represji pod oboma okupacjami".

Rzeczpospolita: IPN wydał opracowanie „Straty wojenne i ofiary represji pod dwiema okupacjami...” Co nowego ustalili historycy?

Łukasz Kamiński, dyrektor biura edukacji publicznej IPN: Kilkunastoosobowy zespół pod kierunkiem prof. Wojciecha Materskiego zgromadził całą dostępną obecnie wiedzę na temat represji sowieckich. Tam, gdzie nie było dostępu do bezpośrednich danych naukowcy postarali się oszacować liczbę ofiar. Okazało się, że możliwe jest w miarę dokładne policzenie ofiar represji, bo zachowało się sporo dokumentów wytworzonych przez Sowietów.

 

Na pewno nie jest to jednak zamknięty obszar badawczy. Ostatnio prof. Natalia Lebiediewa opisała dokument, który mówi o ponad 400 tys. aresztowanych obywateli polskich do grudnia 1940 r. To więcej niż wynikało z wcześniej odnalezionych dokumentów uwzględnionych w opracowaniu. Może się więc zdarzyć, że liczby podane w opracowaniu IPN ulegną zmianie. Ale nie będą to radykalne korekty.

Dr Piotr Gontarczyk: W Polsce podczas niemieckiej okupacji nie było wojny domowej

W Polsce podczas niemieckiej okupacji nie było wojny domowej. Z jednej strony mamy siły polskie AK i NSZ, z drugiej PPR - sowiecką agenturę i jej zbrojne grupy: GL-AL działające na szkodę Polski – mówi historyk dr Piotr Gontarczyk, autor wydanej przez FRONDĘ PL monografii o Polskiej Partii Robotniczej. 5 stycznia mija 72. rocznica powstania PPR.

 

PAP: Pana książka ma tytuł: "Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944". Czy sądzi pan, że gdy powstawała PPR, Stalin myślał już o skomunizowaniu Polski?

Wywiad czasopisma "Polonia Christiana" z wiceprezesem Zarządu Głównego ZŻNSZ Karolem Wołkiem z dnia 20.09.2013 r.

Narodowe Siły Zbrojne, walcząc z komunistyczną partyzantką uchroniły od śmierci wielu polskich żołnierzy. Gdyby nie to, Polska najpewniej stałaby się kolejną republiką sowiecką – mówi PCh24.pl Karol Wołek, wiceprezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.


Dlaczego Narodowe Siły Zbrojne?

- Bo walczyły o niepodległość. To między innymi dzięki żołnierzom tej formacji Polska nie stała się po wojnie kolejną republiką sowiecką.

W kierownictwie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Żydzi zajmowali niemal połowę stanowisk.

Przez lata w historiografii polskiej obowiązywał powszechny pogląd, zgodnie z którym teza o nadreprezentacji Żydów w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa jest mitem. Gdy jednak podjęto badania nad narodowością kadr “bezpieki” w oparciu o przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej akta osobowe funkcjonariuszy, i opublikowano dane statystyczne, okazało się, że blisko 40 proc. kierowniczych stanowisk Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmowali oficerowie pochodzenia żydowskiego.

 

Wynik naukowych ustaleń nie spotkał się jednak z uznaniem środowisk opiniotwórczych, dla których uzyskany efekt badań świadczył jedynie o… antysemityzmie ich uczestników.

Akcje zbrojne podziemia narodowego wobec okupantów niemieckiego i sowieckiego w latach 1939-1947 (na wybranych przykładach).

W latach drugiej wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej utworzono wiele grup i organizacji podziemnych, których organizatorami byli przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych. Jednym z takich ugrupowań był szeroko rozumiany ruch narodowy.

 

Ruch narodowy w okresie międzywojennym był poważną siłą polityczną. Jego działacze byli jedną z pierwszych grup likwidowanych po wkroczeniu Niemców i sowietów do Polski. Mimo tak tragicznej sytuacji i poważnych strat poniesionych w czasie kampanii wrześniowej udało się utworzyć na przełomie 1939/1940 roku, co najmniej kilkadziesiąt organizacji, których dowódcy wywodzili się z tego nurtu politycznego.

W Rogoźnie ruszyła kampania mająca na celu promocję idei i historii Narodowych Sił Zbrojnych.

Całą kampanię promocyjną rozpoczęła seria artykułów poświęconych Narodowym Siłom Zbrojnym oraz Brygadzie Świętokrzyskiej, która ukazał się w lokalnej gazecie "Goniec Rogoziński". Pierwszy artykuł nosił nazwę „Brygada Świętokrzyska oraz żołnierze z powiatu obornickiego w niej walczący”, drugi ukazał się artykuł „Z Kronik Brygady”, który będzie kontynuowany w najbliższych wydaniach. Autorem artykułów jest kolega Bartosz Tomczak, członek Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.

 

Oprócz artykułów w lokalnych gazetach w rogozińskich skrzynkach pocztowych można było znaleźć ulotki przybliżające historię Narodowych Sił Zbrojnych, a w centrum miasta zawisł wielki plakat z odznaką Brygady Świętokrzyskiej. Kolejnym etapem jest poznawanie biografii żołnierzy NSZ, którzy walczyli w naszym regionie lub należeli do ogólnopolskich struktur. Przykładem jest Czesław Andrzejewski, kawaler Krzyża Narodowego Czynu Zbrojnego, uczestnik walki pod Cacowem, Pogwizdowem i wyzwolenia obozu w Holiszowie, którego akta udostępniła Biblioteka Jagiellońska.

Artykuł dra Kazimierza Gluzińskiego pt. "Nielegalnym... Pokłosie procesu N.S.Z.", który ukazał się w „Expressie” w Monachium 27.03.1948, s. 3-5.

Słowa więzną w gardle, łzy cisną się do oczu. Dłonie samowolnie zwierają się w pięści. Niszczycielska działalność sowieckiego NKWD i zaprzedanych okupantowi płatnych pachołków Rosji (PPR) pozbawia wolności, a nawet życia, najlepszych synów Polski, dławiąc ponadto ich godność zbrodniczymi rękami bizantyjskich satrapów.

 

To wszystko nazywa się niezależnym sądem wolnej Rzeczypospolitej Polskiej, coś w istocie swej nie odbiega od niecnych praktyk, dobrze nam znanych, niemieckich sądów policyjnych w okupowanej Polsce. Na ławie oskarżonych według przewodu sądowego, znaleźli się nie tylko bezpośredni oskarżeni, ale i reprezentowane przez nich organizacje: Obóz Narodowo Radykalny (ONR), Organizacja Polska (OP), oraz Narodowe Siły Zbrojne (NSZ).