Artykuł dr. Wojciech Muszyńskiego w "Naszym Dzienniku" o recepcji tradycji Narodowych Sił Zbrojnych.

Dzieje Narodowych Sił Zbrojnych były wielkim narodowym mitem w czasach PRL. Dla części opozycji demokratycznej historia tej organizacji, uznawanej nie bez racji za najbardziej antykomunistyczną formację polskiego podziemia niepodległościowego, była natchnieniem do walki o wolność. Z kolei propagandziści PRL, z pomocą lewicowo-liberalnej części opozycji, wszelkimi sposobami usiłowali zohydzać NSZ i ich żołnierzy.

 

Obie te narracje przez lata, także już w III RP, funkcjonowały równolegle, przyczyniając się do powstawania zamętu w umysłach ludzi. Skutkiem tego rodzaju "rozszczepienia" pamięci była wypowiedź wysokiej rangi urzędnika państwowego pełniącego funkcję w jednym z "solidarnościowych" rządów na początku lat 90., który ośmielił się porównać NSZ do band UPA i Wehrwolfu. To skandaliczne wystąpienie nie spotkało się wówczas z żadnym odzewem - nikomu nie przyszło na myśl, aby publicznie uświadomić autorowi niestosowność tego rodzaju porównań.

 

Obecnie temat NSZ, jak i całego podziemia narodowego, które z bronią w ręku stawiło opór okupantom niemieckiemu i sowieckiemu, należy do poważnych problemów, z którymi polska historiografia nie może sobie poradzić. W dalszym ciągu utrzymuje się odziedziczony po PRL stan "dwójmyślenia". Nie ma już co prawda potrzeby odkłamywania historii NSZ, dysponujemy bowiem dużą liczbą poważnych opracowań naukowych (także autorstwa historyków związanych z IPN), które jednoznacznie stwierdzają, że żołnierze NSZ wielce zasłużyli się w walce o wolną i niepodległą Polskę. Trudność polega jednak na tym, że ustalenia historyków z trudem torują sobie drogę do świadomości społeczeństwa, które przez dziesięciolecia poddawane było propagandowemu praniu mózgu.

 

Cały czas również pojawiają się wypowiedzi różnego rodzaju celebrytów i pseudospecjalistów, z reguły niebędących profesjonalnymi badaczami, którzy z przyczyn politycznych i ideologicznych starają się rehabilitować komunistyczne kłamstwa o "bandytach i antysemitach z NSZ". Osoby te, niestety, mogą liczyć na życzliwość tabloidowych mediów, które nagłaśniają podobne ekscesy, szukając taniej sensacji.

 

Dlatego tak ważne były odbywające się w zeszłym tygodniu obchody 70. rocznicy powstania NSZ - uroczystości mające oprawę państwową, w asyście kompanii honorowej Wojska Polskiego, w których uczestniczyli też licznie przedstawiciele władz. Tylko tego rodzaju wydarzenia i oficjalne stanowisko władz polskich, wyrażone w obecności ich funkcjonariuszy, może spowodować, że podobnie jak w przypadku kłamstw o "polskich obozach koncentracyjnych", także fałszowanie historii NSZ i innych formacji podziemia niepodległościowego spotka się z właściwym przeciwdziałaniem.

 

Trzeba wierzyć, że powołane do tego instytucje, takie jak IPN, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa czy Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych będą w przyszłości odpowiednio i szybko reagować na próby fałszowania najnowszej historii Polski, w tym także historii NSZ. Warto też, aby w tego rodzaju działaniach uczestniczyły organizacje społeczne i zwykli ludzie, którzy np. zwrócą szczególną uwagę na programy szkolne, aby we właściwy sposób ukazywały najnowszą historię młodemu pokoleniu.

 

dr Wojciech Muszyński

Autor jest redaktorem naczelnym kwartalnika historycznego „Glaukopis”, specjalizuje się w historii najnowszej.

 

Źródło: naszdziennik.pl