Propaganda komunistyczna

Na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych przy Marszałku Województwa Świętokrzyskiego w dniu 4 listopada 2014 doszło do skandalicznego zachowania urzędników podległych marszałkowi Adamowi Jarubasowi, wywodzącemu się z PSL.

Przedstawiciel Okręgu Świętokrzyskiego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych został wyrzucony z posiedzenia Rady Kombatantów, na którym miał być rozpatrywany wniosek Związku Żołnierzy NSZ o przyjęcie przedstawiciela ZŻNSZ w skład Rady (punkt 7 porządku obrad Rady).

 

W dniu 22.03.2014 ZŻNSZ roku złożył wniosek o przyjęcie swojego przedstawiciela do Wojewódzkiej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych przy Marszałku Województwa Świętokrzyskiego zgodnie z §3 pkt. 1 regulaminu Rady. W dniu 4 listopada 2014 odbyło się spotkanie Rady, na którym powinien być rozpatrzony ten wniosek. Do tego jednak nie doszło. Przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego Karol Fijałkowski i przewodniczący Rady Maciej Lis, powołując się na rzekomą znajomość regulaminu Rady, odpowiedzieli na wniosek Związku Żołnierzy NSZ dopiero w dniu 7.11.2014, że Rada potrzebuje dodatkowych informacji, by móc podjąć ostateczną decyzję.

Baner Związku Żołnierzy NSZ został siłą usunięty z projektu „Portret Miasta” w Lublinie.

Wyjątkową agresją i brakiem kultury wykazał się nomen omen Dyrektor Wydziału Kultury Miasta Lublin – Michał Karapuda. Czy postacie tego pokroju powinny sprawować wysokie funkcje we władzach miasta?

 

W 2017 r. Lublin będzie obchodził 700-lecie lokacji miasta na prawie magdeburskim. Już teraz są planowane oficjalne obchody, które, wg. zapowiedzi władz miasta, mają potrwać cały rok i być świętem obywateli. Jednym z pierwszych wydarzeń związanych z uroczystościami rocznicowymi miał być projekt „Lublin – Portret Miasta”. Akcja odbyła się 17 czerwca we wtorkowe popołudnie i polegała na zrobieniu wspólnego zdjęcia osobom reprezentującym lubelskie instytucje kultury w jednym z centralnym miejsc lubelskiej starówki – Placu po Farze.

ZŻNSZ Okręg Podbeskidzie zażądał zdegradowania byłego funkcjonariusza aparatu bezpieczeństwa PRL Tadeusza Pietrzaka.

Tadeusz Pietrzak uczestniczył jesienią 1946 roku w operacji "Lawina" - akcji wymordowania na Opolszczyźnie żołnierzy zgrupowania NSZ Henryka Flame ps. "Bartek” operującego w rejonie Beskidu Śląskiego i Żywieckiego.

 

Związek zażądał degradacji od Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego oraz Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka. Ponadto o sprawie został poinformowany m.in. Instytut Pamięci Narodowej, Światowy Związek Żołnierzy AK, Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Zażądano także odebrania Pietrzakowi przyznanych za okupacji sowieckiej odznaczeń, m.in. Orderu Virtuti Militari.

Postsowieckie pismo "Polityka" szkaluje dobre imię Bohatera narodowego Polaków - rotmistrza Witolda Pileckiego.

W numerze 20/2013 z 14.05.2013 r. postsowiecka "Polityka" zamieściła oszczerczy i nikczemny artykuł Andrzeja Romanowskiego o Bohaterze narodowym Polaków i jednocześnie światowym symbolu walki przeciw totalitaryzmowi. "Autor z tylko sobie zrozumiałych względów próbuje udowodnić, że rotmistrz Pilecki nie był tak do końca bohaterem, jakim chcielibyśmy go widzieć. Swój wywód opiera na wyrwanym z kontekstu protokole przesłuchania rotmistrza Pileckiego przez UB z 8 maja 1947 roku." (Źródło: IPN Pamięć.pl)

 

Sowiecka "Polityka" została założona w 1957 r. przez Sekretariat Komitetu Centralnego PZPR i od początku swego istnienia była organem prasowym totalitarnego reżimu, stworzonego na ziemiach polskich przez okupanta sowieckiego. Obecnie postsowiecka redakcja kontynuuje stalinowską politykę niszczenia pamięci Bohaterów narodowych Polski. Redaktorzy specjalizują się w atakach na Kościół katolicki, etykę, patriotyzm i społeczeństwo polskie nieprzerwanie od okresu stalinowskiego. Andrzej Romanowski, autor oszczerczego artykułu o rtm. Pileckim, uzyskał doktorat w 1982 r. w czasie trwania stanu wojennego.

Prezentujemy odpowiedź wiceprezesa Związku Żołnierzy NSZ Artura Zawiszy na kolejną odsłonę propagandy komunistycznej pod adresem Bohaterów z NSZ.

Szanowny Panie Burmistrzu, w nawiązaniu do haniebnych i kłamliwych insynuacji autorstwa Pańskiego zastępcy cytowanego w dzisiejszej Gazecie Stołecznej przedstawiam garść informacji w sprawie uznania państwa polskiego dla Narodowych Sił Zbrojnych.

 

W imieniu Związku Żołnierzy NSZ oczekuję przeprosin i zadośćuczynienia od Pańskiego jątrzącego i kłamiącego publicznie zastępcy. Poniższe linki nie dokumentują samopoczucia żołnierzy NSZ ani nie są stanowiskiem ZŻ NSZ, ale organów publicznych Rzeczypospolitej Polskiej (Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Sejm RP):

Dyrektor powstającego Muzeum II Wojny Światowej Paweł Machcewicz kontynuuje linię propagandy komunistycznej.

W wywiadzie dla GW opublikowanym 29.03.2012 na jej portalu internetowym Paweł Machcewicz opowiedział się za dzieleniem żołnierzy Wojska Polskiego, walczących o niepodległość Polski w czasie ostatniej wojny, na lepszych i gorszych. Według niego "niedopuszczalne" jest stawianie żołnierzy dwóch ściśle współpracujących ze sobą formacji NSZ i AK "na jednej płaszczyźnie".

 

Co ciekawe, z nieznanych przyczyn nie zajął się Batalionami Chłopskimi, "partyjną" organizacją wojskową ruchu ludowego. Mamy nadzieję, że nie ma to związku z obecnym układem sił politycznych w Sejmie. Machcewicz "zapomniał", że NSZ ostatecznie wiosną 1944r. zostały scalone z Armią Krajową, nie licząc grupy związanej z Brygadą Świętokrzyską. Pewnie były to dla niego fakty niewygodne dla tworzenia nowej, przydatnej politycznie wersji historii.

Kinematografia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w filmach historycznych o podziemiu zbrojnym skupiała się jedynie na dokonaniach sowieckiej Gwardii Ludowej, przemianowanej później na Armię Ludową. Działania formacji niepodległościowych, jak Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, bagatelizowała i przedstawiała w negatywnym świetle.

Pierwszym filmem w epoce PRL o Narodowych Siłach Zbrojnych były “Pierwsze dni”. Pochodzi on z 1951 roku. Premierę miał 4 marca 1952 roku. Jest to obraz czarno-biały, trwający godzinę i czterdzieści minut. Powstał na podstawie powieści Bohdana Hamery “Na przykład Plewa”, który również jest autorem scenariusza. Reżyserem filmu jest Jan Rybkowski, znany z realizacji takich filmów jak “Chłopi” i “Kariera Nikodema Dyzmy”. W obrazie tym Narodowe Sily Zbrojne są przedstawione jako banda, która próbuje przekupić rolnika dolarami, by wydał jej zboże. Gdy się to nie udaje, postanawia zrobić to siłą.

 

Kolejny film o NSZ to “W pościgu za bandą”. Jest to dokument z 1954 roku. Wyreżyserował go Zbigniew Kiersztejn. Autorem scenariusza jest Wacław Skoracki. Trwa on czterdzieści minut. Bohaterami obrazu są żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy walczyli między innymi z podziemiem niepodległościowym.

Na łamach jednego z ostatnich numerów pisma „Polska Zbrojna” (nr 28/2011) został opublikowany skandaliczny tekst komandora Ludowego Wojska Polskiego podważający zasadność uchwalenia przez Sejm wolnej Polski święta Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

W tekście pt."Czas zasypywać fosy" autor oburza się, tym że parlament Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił nowe państwowe święto upamiętniające żołnierzy wyklętych i pisze: „ustanowienie Święta Żołnierzy Wyklętych nie służy niczemu dobremu. W rodzinach, które straciły swoich bliskich, zabitych przez zbrojne podziemie, trwać będzie przez pokolenia zła pamięć o owych żołnierzach, a ich święto – lekceważone”. Dalszej części wywodu tego członka komunistycznej armii cytować nie będziemy, ponieważ jest to garść komunistycznych kłamstw i pomyj wylanych na żołnierzy Wojska Polskiego, którzy walczyli o wolną i suwerenną Polskę – taką, w jakiej zostali wychowani, a nie zależną od Sowietów zwaną PRL, której autor artykułu służył, przyczyniając się do utrwalania blisko półwiekowej sowieckiej okupacji.

Zamieszczony niżej tekst powinien ułatwić formułowanie dalszych ataków i napaści na Narodowe Siły Zbrojne. W opracowaniu tym, żołnierzom NSZ nie zarzuca się chyba tylko kanibalizmu. Całość tekstu tworzą, tylko i wyłącznie, cytaty z wydawnictw z lat 1944-1993.

* * *

Krótka historia Narodowych Sił Zbrojnych

czyli
co każdy obywatel PRL i RP
o NSZ i o tych, co ich zwalczali,
wiedzieć był powinien.

Sienkiewicz w grobie się przewraca, jak słyszy, że bandziory z NSZ-tu imiona z jego książki biorą i  tak się przedstawiają jako rycerze, na szyi ryngrafy z Matką Boską zamiast hitlerowskiej swastyki...
Tadeusz Różewicz - Do piachu

NSZ walczyły przeciwko siłom lewicy społ. w Polsce [...] i partyzantce radz., mordowały zbiegłych z niewoli hitlerowskiej żołnierzy radz. i ukrywających się Żydów; w wielu przypadkach między kierownictwem NSZ i władzami niem. dochodziło do współdziałania.
Wielka Encyklopedia Powszechna PWN [1]

 

Czy polski robotnik roku 2007 jest komunistą-stalinistą? Czy tęskni do milicjanta, który był jego "obrońcą i przyjacielem"? Czy nienawidzi "bandytów z NSZ"? Czy nienawidzi USA i ONZ? Czy marzy o sklepach "Społem", gdzie był obsługiwany "uprzejmie i szybko"? Czy chciałby powrotu kontyngentów ("obowiązkowych dostaw") na wsi? Czy śni o sojuszu ze Związkiem Sowieckim, o "wiecznie żywym" Leninie? Dlaczego państwowa instytucja, Muzeum Plakatu w Wilanowie, wydaje - we współpracy z jakimś krakowskim, mało znanym wydawnictwem - zbiór ohydnych propagandowych polsowieckich plakatów jako "Kalendarz robotniczy 2007"?!

Takie plakaty o "bandytach", "zaplutych karłach" i "wrogach", którzy "nie śpią", spotykamy na wystawach historycznych. Tam jednak są one pokazane jako relikty polsowietyzmu i odpowiednio objaśnione. Co innego jednak, gdy człowiek, w poszukiwaniu kalendarza ściennego na bieżący rok wchodzi do salonu Empiku w Gdańsku czy we Wrocławiu i trafia na "Kalendarz robotniczy 2007" z Leninem i z "bandytami z NSZ", bez słowa komentarza lub objaśnienia! W kraju tak przez komunizm doświadczonym należy to uznać za karygodne. Jest w Polsce "moda" na traktowanie propagandy komunistycznej z przymrużeniem oka, "lekko, łatwo i przyjemnie". "Postępowe" media oburzają się na znak sfastyki eksponowany na prywatnym spotkaniu grupy półgłówków. Jest to temat na pierwszą stronę ogólnopolskiej gazety przez kilka dni. Jednak ta sama gazeta - "Dziennik", kilka dni po publikacjach na temat sfastyki, zamieszcza obszerny, "ciepły" wywiad z szefem działającej zupełnie legalnie w Polsce tzw. Polskiej Partii Komunistycznej (!), niejakim Indelakiem, który stawia sobie zadanie, by "wyrwać" Polskę z NATO!