Propaganda komunistyczna

Jerzy Kułak

Powojenne podziemie niepodległościowe zwalczane było nie tylko przez siły Urzędów Bezpieczeństwa, oddziałów NKWD i KBW czy milicji. Jeden z podstawowych elementów walki ze społecznym oporem to także propaganda, której celem było odebranie społeczeństwu zbiorowej pamięci o tym niezwykłym, na miarę powstania styczniowego, wysiłku zbrojnym.
W kilku województwach działania zbrojnego podziemia osiągały rozmiary lokalnych chłopskich powstań antykomunistycznych. Być może właśnie skala tego oporu zmusiła władze komunistyczne do tak zaciekłej walki politycznej nawet kilkadziesiąt lat po zdobyciu władzy, bo przeciwnika trzeba było zniszczyć nie tylko fizycznie, ale i moralnie w pamięci społecznej, by odebrać wolę oporu wobec komunistycznej władzy.
Zapoczątkowane w 1944 r. działania propagandy kierowane do społeczeństwa przez wyspecjalizowane instytucje w rodzaju wojewódzkich urzędów informacji i propagandy, podporządkowanych MSW (do 1947 r.), a następnie wojewódzkich wydziałów propagandy, podporządkowanych MSW i PZPR, kontynuowano także po 1956 r., praktycznie niemal do 1989 r. Zasady pisania o powojennym podziemiu niepodległościowym były niezmienne: przez czterdzieści lat wolno było pisać tylko źle. Do 1989 r. nie ukazała się ani jedna książka, wspomnienia czy tekst, w których wystawiono by pozytywną opinię o podziemiu.

Grażyna Dziedzińska

Ostatnio "Życie Warszawy" bardzo energicznie lansuje nazwanie ulicy lub placu w stolicy imieniem Jerzego Waldorffa oraz umieszczenie tablicy pamiątkowej na domu, w którym mieszkał. Wiesław Dąbrowski, producent programów muzycznych TVP, optuje za nazwaniem imieniem Waldorffa placu u zbiegu Al. Ujazdowskich, Belwederskiej i Bagateli, i to już, natychmiast, "bez czekania na biurokratyczny okres pięciu lat". Także program "Kawa czy herbata" za pośrednictwem Jerzego Kisielewskiego opowiada się za tym pomysłem. "ŻW" drukuje również kupony z wybitym tytułem: "Nie chcemy czekać pięć lat! Spotkajmy się na ulicy Jerzego Waldorffa" i zachęca warszawiaków do ich wypełnienia i wysłania do redakcji.
No cóż, osoby, które włączyły się już w tę akcję i ceniły Waldorffa za ratowanie Starych Powązek, prawdopodobnie nie znają drugiego - jakże odrażającego - oblicza tego miłośnika spraw subtelnych: muzyki, literatury, zabytków. Nie wiedzą np. o tym, że Waldorff jako dziennikarz w latach najgorszego terroru stalinowsko-bermanowskiego wspierał swoimi artykułami w "Przekroju" zbrodnie UB i NKWD. A oto jeden z przykładów.

Spotkanie z Leszkiem Żebrowskim

Fałsz i oszustwo - jawne lub zręcznie ukryte we frazesach haseł, stanowiły podstawę propagandowej działalności komunistów i postkomunistów wszelkich odcieni. O ile dawniej, przyjmijmy umownie, do roku 1989, było to w pełni "uzasadnione" faktem zarządzania Polską przez partię podległą Moskwie, o tyle później utrwalanie kłamstw, szczególnie w umysłach młodych, jest świadomym podważaniem naszej suwerenności i niepodległości.

Komunizm wyrósł z kłamstwa. Wystarczy przypomnieć lata 1918-1921 w Rosji i rabunkową, zbrodniczą działalność Lenina pod hasłem "walki o dobra dla ludu pracującego miast i wsi". Niemal wszystkie rabowane wówczas przez bolszewików dobra płynęły na konta czerwonych właścicieli do banków szwajcarskich, szwedzkich, austriackich a nawet amerykańskich. Ale idea ta, oparta na kłamliwym haśle walki o sprawiedliwość społeczną, rozchodziła się po całym świecie dzięki agenturom - podległym Moskwie partiom komunistycznym.

Komunistyczna Partia Polski była również narzędziem Kominternu, czyli kierowniczego ośrodka komunistycznego. To właśnie na jego rozkaz głosiła, równolegle z hasłami socjalnymi, hasła przyłączenia Zachodniej Białorusi i Ukrainy - tak bowiem nazywała KPP wschodnie ziemie Polski - do republik sowieckich. Również na rozkaz Kominternu podważała KPP prawo Polski do Górnego Śląska, Gdańska i Pomorza. I KPP miała czelność twierdzić, że była partia polską. Chyba na tej podstawie, że jej zadania dotyczyły Polski, podobnie jak wiele współczesnych nam partii i organizacji, którym słowo "Polski" służy jedynie do odróżnienia od analogicznych organizacji w Czechach, Słowacji Włoszech itd. Przy okazji pełni też rolę maskującą.