Do
Ministra Bezpieczeństwa Publicznego
Gen. R a d k i e w i c z  Stanisława
w miejscu.

R A P O R T

W sprawie wyroku na Ostromęckiego i innych melduję, co następuje:
I. Jest poza sporem, iż Ostromęcki zajmował stanowisko kierownicze w "O.P." i "NSZ". Jako kierownik obszaru "Wschód" przez dłuższy okres czasu przeprowadzał linię O.P. i NSZ, szczególnie na terenie Białostocczyzny i Lubelszczyzny, gdzie na skutek tej właśnie działalności padły bardzo liczne ofiary.
Ustalone zostało kierownictwo jego i rozkazodawcza rola przy mordowaniu działaczy demokratycznych, dokonywanie zamachów na nasze urzędy etc. Jeśli do tego dodamy, iż był on jednym z najbliższych współpracowników gen. Boguckiego i słynnego szpiega Sobocińskiego, - to nie ma wątpliwości, iż wymiar najwyższej kary jest słuszny.
Fakt uratowania kilku żydów podczas okupacji nie może decydować tam, gdzie wchodzą w grę setki trupów (polaków i żydów) na naszych ziemiach wschodnich. "Dodatkie walory", o których mowa w opinii, jak również w prośbie kardynała Sapiehy nie uzewnętrzniały się w jego działalności.


Podobnie całkowicie gołosłowne jest twierdzenie oskarżonego o rzekomej jego chęci przerwania pracy. Jeśli jakiekolwiek objawy osłabienia pracy N.S.Z. dały się zaobserwować, to były one raczej wynikiem uderzeń Władz Bezpieczeństwa i konieczności ostrożności.
Nie może być również okolicznością łagodzącą fakt niedopuszczenia do skutku kilku planowanych napadów, wobec faktów dokonanych przez bandy N.S.Z., jak również wobec chociażby korzystania z pieniędzy uzyskanych z napadów na Lubelszczyźnie.
II. Odnośnie Drybsa mają również zastosowanie argumenty wyżej przytoczone. Rola jego w "Akcji Specjalnej" określona jest w "uwagach", jako "wyłącznie techniczno-organizacyjna". Jest rzeczą jasną, iż nie może być ona wychowawczo-ideową w takiej organizacji, jak A.S., której rola i zadania są powszechnie znane i ustalone. Należy pamiętać szczególnie o roli A.S. i wielu dziesiątkach zamordowanych działaczy demokratycznych, właśnie, na skutek działalności techniczno-organizacyjnej Drybsa i jeszcze jemu podobnych kierowników A.S.
III. Kobierzycka żadnej pracy antyniemieckiej nie poświęcała się. Przyjęcie tej tezy jest dowolne, idealizuje NSZ i nie znajduje żadnego poparcia ani w materiałach sprawy, ani w doświadczeniu życiowym. Jeśli można mówić o walce z niemcami pewnych jednostek z NSZ-tu S.N.-owego, to w żadnym wypadku o ludziach z oenerowskiego NSZ-tu. Tymbardziej należy o tym pamiętać, gdy mowa o Kobierzyckiej, która zrzucona została przez niemców z samolotu, po przeszkoleniu, z materiałami wybuchowymi, z grupą dywersantów, niemieckich agentów. Zrozumiałym byłoby jeszcze, gdyby oskarżona po zrzuceniu zaprzestała działalności. W danym wypadku ma miejsce przeciwne zjawisko. Właśnie w Polsce, - o której rzekomo marzyła, - rozpoczyna antypaństwową działalność.
W tych warunkach uważam, iż wyrok w sprawie niniejszej jest słuszny, sprawiedliwy i winien być wykonany.

 

Różański
/-/ Różański ppłk.

Archiwum Akt Nowych