Zawiadamiający:
Związek Żołnierzy
Narodowych Sił Zbrojnych
Zarząd Główny
00-891 Warszawa, ul. Chłodna 9
Warszawa, 26 marca 2001 r.
Sygn. akt: V Ds 24/91 Instytut Pamięci Narodowej
Komisja Ścigania Zbrodni
przeciwko Narodowi Polskiemu
Warszawa, pl. Krasińskiego 2/4/6

 

Z a w i a d o m i e n i e

O zbrodni ludobójstwa na żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych


Zbrodni ludobójstwa dokonały komunistyczne władze PRL na żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych ze zgrupowania kpt. Henryka Flame ps. "Bartek", wchodzących w skład VII Okręgu Śląskiego NSZ w dniach od 1 września do 8 września 1946 r w woj. opolskim i okolicach miasta Skoczowa.
Zawiadamiający wnosi o:
1. Wznowienie ścigania umorzonego dnia 30.12.1993 r. postanowieniem sygn. akt V Ds 24/91.
2. Ujawnienia miejsca pochówku pomordowanych żołnierzy NSZ ugrupowania kpt. "Bartka".
3. Ukaranie winnych zbrodni ludobójstwa.
Śledztwo prowadzone było przez Wydziały Śledcze Prokuratur Wojewódzkich w Opolu, Katowicach i Bielsku Białej. Wiadomo, że śledztwo prowadzili m.in. pp. prokurator Wiesław Nawrodki, Michalski, a niektóre akta odtajniał minister Milczanowski oraz zwolnił on z obowiązku zachowania tajemnicy państwowej decyzją z dnia 12. 07. 1993 nr 160/93 niektórych pracowników MBP, a później MSW. Odtajnione akta b. Wydziału "C" KW MO w Katowicach obejmowały osiem tomów i m.in. zawierały osobowe dane żołnierzy "Bartka".



 

U z a s a d n i e n i e


Ad. 1. Wznowienie ścigania jest zasadne z uwagi na: pominięcie szeregu istotnych wydarzeń i okoliczności, nieprzesłuchanie szeregu świadków, nieujawnienie wszystkich akt sprawy znajdujących się w archiwach UOP.
Śledztwo rozpoczęto w 1991 r. ( okres w którym nie przeprowadzono jeszcze weryfikacji funkcjonariuszy b. MBP, SB, MSW, UOP i Policji ) a zakończono 30 grudnia 1993 r. i wydano postanowienie o umorzeniu sygn. akt V Ds. 24/91.

Ad. 2. Ujawnienie miejsca pochówku pomordowanych żołnierzy NSZ z ugrupowania "Bartka" kpt. Henryka Flame w akcji "Lawina" stało się możliwe po uchwale Sejmu podjętej w sprawie ujawnienia miejsc pochówku straconych żołnierzy, którzy walczyli o niepodległość Polski. Należy domniemywać, a także na podstawie zeznań żołnierzy NSZ i świadka naocznego Andrzeja Bujoka ps. "Jędrek" ze Skoczowa - żołnierza NSZ "Bartka", który ocalał podczas mordu pod Skoczowem, że miejsce pochówku tych żołnierzy (przynajmniej części z nich) powinno być w okolicach Skoczowa.

Ad. 3. Ukaranie winnych zbrodni ludobójstwa, która zaistniała w akcji "Lawina" jest sprawiedliwe i możliwe, ponieważ żyje szereg funkcjonariuszy MBP, SB, MO, którzy byli związani z tą akcją. Jej głównym wykonawcą był oficer MBP ps. "Lawina" - Henryk Wendrowski.

Akcja "Lawina"


Z dostępnych źródeł protokołów śledztwa, zeznań poszczególnych funkcjonariuszy MBP, naocznego świadka, a także potem na podstawie publikacji akcja "Lawina" przedstawia się następująco:


Grupa pracowników Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego dowodzona przez oficera wywiadu występującego pod ps. "Lawina" nawiązała kontakt z dowództwem VII Okręgu Narodowych Sił Zbrojnych (z kpt. "Bartkiem"). Podając się za przedstawicieli sztabu Obszaru Zachodniego NSZ pracownicy MBP zorganizowali fikcyjny przerzut części Zgrupowania na Ziemie Zachodnie skąd miano ich przerzucić za granicę do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Faktycznie wywożono żołnierzy zgrupowania NSZ "Bartka" do województwa opolskiego, gdzie w różny sposób mordowano bezbronnych. Transporty odbywały się od 1 września 1946 do 8 września 1946, a ostatni 8 września skierowano w okolice miasta Skoczowa. Operacja "Lawina" była ludobójstwem. Toczyła się wokół dwóch postaci: kpt. Henryka Flame "Bartka" (i jego dużego ugrupowania ok. 300 żołnierzy) oraz oficera wywiadu MBP o ps. "Lawina" i nazwisku Henryk Wendrowski.


Kpt. Henryk Flame ps. "Bartek" jako komendant oddziałów leśnych partyzantki antykomunistycznej NSZ Okręgu Śląskiego, w latach 1945-46 podporządkował sobie wszystkie oddziały partyzanckie z terenu powiatów: cieszyńskiego, bielsko-bialskiego i żywieckiego. 15 sierpnia 1946 r. dokonał przeglądu wszystkich podległych mu oddziałów na Baraniej Górze. Było tam według ubeckich materiałów opublikowanych w 1987 r. (należy sądzić, że wiarygodnych, bo opublikowanych na użytek służb bezpieczeństwa) około 300 partyzantów. Źródła te podają liczebność poszczególnych oddziałów, jak następuje: oddział "Sztubaka" - 80 ludzi, "Konara" - 40, "Andrusa" - 30, "Zemsty" - 25, "Śmiałego" - 22, "Żmiji" - 20, "Żbika" - 15, "Małego" - 15, "Murzyna" - 12. Oprócz wymienionych były tam też mniejsze inne grupy. Przeglądu dokonał "Bartek" w asyście dwóch oficerów, którzy rzekomo przybyli z ośrodka zagranicznego NSZ z Monachium. Byli to agenci UBP "Lawina" i "Kossowski" vel "Korzeń", nierozpoznani przez "Bartka". W czasie przeglądu fotografowano każdy oddział oddzielnie, których to fotografii nikt więcej nie widział. W drugiej połowie sierpnia rozpoczęły się na terenie działalności "Bartka" zmasowane obławy KBW, których jednak rezultaty były znikome.


W tym czasie "Lawina" zaproponował "Bartkowi" udział w naradzie w sztabie Obszaru Zachodniego NSZ w Gliwicach, który w rzeczywistości był agenturą UBP. Tematem narady była sprawa przerzutu podległych mu oddziałów na "Zachód" (do amerykańskiej strefy okupacyjnej Niemiec) przez Dolny Śląsk i Czechosłowację. Do Gliwic pojechał "Bartek" w towarzystwie "Lawiny", swego zastępcy Jana Przewoźnika ps. "Ryś" oraz Anny Czorny ps. "Anuszka". Po wizycie w Gliwicach, w czasie której uzgodniono szczegóły całej akcji, "Bartek" nabrał zaufania do podstawionych agentów i zarządził akcję przerzutu. Odbywało się to w następujący sposób: o oznaczonym czasie i miejscu ludzie "Lawiny" podstawiali po 2 do 3 samochodów ciężarowych z plandekami. Wyznaczone grupy wsiadały do samochodów i odjeżdżały w nieznanym kierunku. Kolumnę pilotowało auto osobowe. Było podane do wiadomości wsiadających, że w szoferkach obok kierowcy i w samochodzie osobowym jadą ludzie "Lawiny" wyposażeni w papiery UBP i oni odpowiadają za przebieg akcji oraz ich rozkazy należy wykonywać. Transporty odchodziły w pierwszej połowie września 1946 r. w godzinach wieczornych z przysiółków Wisła-Czarna i Wisła-Malinka. Nikt z wywiezionych nie dał nigdy znaku życia z wyjątkiem jednego partyzanta, uczestnika transportu z dnia 8 września 1946 r. Reszta jego kolegów została rozstrzelana z karabinów maszynowych w m. Grodzieniec pod Skoczowem. Był to Andrzej Bujok ps. "Jędrek". Po powrocie do oddziałów opowiedział co następuje:


Była ciemna noc z 8 na 9 września 1946 roku. Mimo jesiennej pory było bardzo ciepło. Samochody zajechały pod "pałac" i obstawa poleciła im wysiadać na nocleg. Zakwaterowano wszystkich w parterowym budynku dawnej powozowni. Podano kolację, obficie uraczono wódką. Potem wszyscy ułożyli się na słomie rozścielonej na podłodze i zasnęli. Ludzie "Lawiny" trzymali straż. "Jędrek" i Władysław Nowatorski ps. "Lotny" nie mogli usnąć, bo w pomieszczeniu było gorąco, więc wyszli wyspać się na strychu. Nad ranem, gdy się rozwidniło, obudziły ich krzyki i serie wystrzałów z karabinów maszynowych. Zorientowali się, że na dole pod śpiącymi ktoś podpalił słomę. Partyzanci po obudzeniu się wyskakiwali przez okna, gdzie długimi seriami z broni automatycznej zostali wystrzelani wszyscy, oprócz Bujoka i Nowatorskiego, którzy ukryci na strychu obserwowali przebieg wydarzeń. Wreszcie po długim czasie, nie słysząc już żadnych głosów, zeszli na dół i zaczęli uciekać w stronę widocznych na południu zalesionych gór. Od razu na dole dostali ostrzał od wartowników, którzy pilnowali terenu. Nowatorski otrzymał śmiertelny strzał, a Bujok wpadł pomiędzy drzewa parkowe, minął ruiny kaplicy i zalesioną fosę i biegł zagłębieniami terenu w stronę wielkich lasów porastających masyw Beskidu Śląskiego. Był szybszy od pogoni i wkrótce znalazł się w lesie. Upłynęło wiele dni, gdy pod koniec września dotarł pod Żywiec i nawiązał kontakt ze swoim oddziałem. Powątpiewano w prawdziwość jego zeznań, więc po wyrobieniu fałszywych dokumentów wyjechał na ziemie odzyskane. Zdawał sobie sprawę, że stał się świadkiem potwornej zbrodni mordu żołnierzy ugrupowania "Bartka". W grupie wymordowanych 40 żołnierzy zginęła także dziewczyna.


Ta zbrodnia ludobójstwa jest opisana też w różnych publikacjach, które przedstawia się poniżej.
W roku 1985 wydawnictwo "Śląsk" wydało publikację Jana Kantyki pod tytułem "Na beskidzkich szlakach". Z treści książki wynika, że autorowi udostępniono materiały archiwalne UBP. Był on zaufanym człowiekiem władz PRL, partyjnym propagandzistą z cenzusem naukowym. Na str. 165 pisze on o sfingowanym przerzucie podwładnych "Bartka" w następujący sposób:

W wyniku realizacji tego planu w ręce władz bezpieczeństwa wpadło około 200 członków bandy podległych "Bartkowi". Nie zdołano ująć jedynie tych, którzy nie chcieli wyjechać. Poza tym zdołał zbiec sam "Bartek" z kilkoma członkami swego sztabu. Aby nie wzbudzać podejrzeń i poprowadzić akcję przerzutu do końca pozostawiono mu całkowitą swobodę. Jesienią 1946 r. bandy NSZ w powiatach: cieszyńskim, bielsko-bialskim nie przedstawiały większej siły. W grudniu tego roku "Bartek" miał pod swym dowództwem jeszcze tylko cztery grupy: "Zemsty" liczącą 36 osób, "Sztubaka" - 9 osób, "Orła Białego" - 11 osób, oraz "Sępa" - 7 osób.

18 lutego 1990 r. wychodzący w Katowicach tygodnik "Katolik" nr 7 (383) zamieścił reportaż na temat "Zbrodnia na Hubertusie". Oto wyjątki z tekstu:

Działo się to 27 września 1946 r. w poniedziałek rano o godz. 5 mieszkańców wsi ogłuszył huk potężnej eksplozji, a po nich serie z karabinów maszynowych. Sołtys Teodor Anioł chciał wejść do lasu zaraz po wybuchu lecz zawrócili go wartownicy. Poszedł tam dwa dni później, z dawnej obory nie pozostało śladu. Wybuch zmiótł ją z powierzchni ziemi, wszędzie leżały gruzy, kamienie i popękane dachówki. W powietrzu unosił się duszący zapach spalenizny i benzyny. Wokół walały się ludzkie szczątki, nadpalone kości i resztki mundurów.

19 lutego 1993 r. "Ekspress Wieczorny" nr 34(13729) w art. pt. "Zmowa morderców" autor pisząc o zeznaniach płk. Różanskiego stwierdza:

Wedle Różańskiego jeden z agentów UB wyprowadził z lasu i zamelinował we wcześniej przygotowanym domu członków NSZ-towskiej bandy "Bartka". UB wysadził dom w powietrze, a Bronisław S. brał udział w wywożeniu zwłok.

"Ekspress Wieczorny" podaje dalej, że sprawą Bronisława S. interesowała się pani prokurator Maria Grabska-Taczanowska z Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu i że czyni ona starania o przesłuchanie go. Bronisław S. to Bronisław Szymański ur. w roku 1922 w Omsku, obecnie zamieszkały w Rosji. Ostatnio prasa donosiła, że istotnie został on za zgodą władz Rosji przesłuchany.


Sprawę wywózek ludzi "Bartka" prowadził przez kilka lat pan prokurator Michalski z Opola. Rezultatem tego, umorzonego zresztą śledztwa było stwierdzenie, że UB przekazywał wywożonych ludzi do obozu NKWD w m. Wierzbie pod Łambinowicami, gdzie po przesłuchaniu byli rozstrzeliwani i chowani po sześciu w grobach. Przed pochowaniem wieszano im na szyjach znaki identyfikacyjne niemieckie. Wersję tę przyjęto na podstawie zeznań J. Zielińskiego b. oficera Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nie trudno się domyśleć, że dla wykonawców zbrodni jest to wersja idealna.
W świetle podanych powyżej wiadomości, wersja ta nie jest możliwa do przyjęcia. Należy raczej przyjąć, że każdy transport z ugrupowania "Bartka" był dowożony do innego miejsca i tam w różny sposób mordowano żołnierzy NSZ.

Należy w końcu powołać dowody ze śledztw prowadzonych przez prokuratury:

  1. Akta śledztwa Prokuratury Wojewódzkiej w Opolu Wydział V Śledczy sygn. akt V Ds. 24/91 t. 1.
  2. Akta śledztwa Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach, Wydział C t. 1-VIII w tym kwestionariusze personalne żołnierzy NSZ ugrupowania "Bartka".
  3. Materiały archiwalne Delegatury UOP w Katowicach sygn. akt 1760/178.
  4. Akta śledztwa Prokuratury Wojewódzkiej w Katowicach, raporty funkcjonariuszy UB i zeznania świadków z lat 1946-1947 z lat 1991-1993.
  5. Akta śledztwa Prokuratury Wojewódzkiej w Opolu, raporty funkcjonariuszy UB i zeznania świadków z lat 1946-1947 i z lat 1991-1993.

Ponadto należy stwierdzić, że nie usiłowano ustalić miejsca pochówku żołnierzy NSZ "Bartka" ani nie przeprowadzono poszukiwań tych miejsc na terenie województwa opolskiego i powiatu Skoczów.
Nie odtajniono wszystkich akt UOP w tej sprawie, ani poszczególnych raportów funkcjonariuszy UB i zeznań świadków.
Nie ujawniono nazwisk zamordowanych żołnierzy "Bartka" pomimo istnienia wykazów personalnych ich zdjęć zrobionych w czasie przeglądu poszczególnych oddziałów NSZ "Bartka".


Zawiadamiającemu udało się ustalić niektóre nazwiska pomordowanych żołnierzy ugrupowania "Bartka", byli to:
Jan Wociuch ps. "Pilot" z Ciśca,
Jan Żurek ps. "Żubr" z Cięciny,
Stanisław Łajczak ps. "Wtorek" z Ciśca,
Karol Maślanka ps. "Tygrys" z Ciśca,
Jan Zawada ps. "Skrzetuski" z Małego Ciśca,
Franciszek Talik ps. "Miś" z Małego Ciśca,
Stanisława Golec ps. "Gusta" z Milówki,
Zygmunt Sztykiel ps. "Czarny" z Łodzi,
Władysław Nowotarski ps. "Lotny" z Milówki,
Julian Wojciuch ps. "Wróbel" z Ciśca,
Józef Maślanka ps. "Borsuk" z Ciśca,
Jan Ficek ps. "Jamnik" z Żabnicy,
Michał Witos ps. "Śmiały" z Milówki,
Stanisław Witos ps. "Chłopiec" z Milówski.

Dla uzyskania i naświetlenia wydarzeń związanych z rzekomym przerzutem żołnierzy "Bartka" za granicę oraz nastrojów w oddziałach wnosimy o ponowne przesłuchanie ostatniego żyjącego dowódcę oddziału NSZ Antoniego Bieguna ps. "Sztubak", zam. przy ul. Wysłouchów 8/99, Kraków 30-611.

W świetle powyższych dowodów, przedstawionych i stwierdzonych faktów, a nie wyjaśnionych okoliczności okrutnego ludobójstwa żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych ugrupowania kpt. Henryka Flame "Bartka" wniosek o wznowienie w tej sprawie ponownego śledztwa jest całkowicie uzasadniony.

Prezes
Związku Żołnierzy
Narodowych Sił Zbrojnych
(-) dr Bohdan Szucki