24 maja tego roku mija pierwsza rocznica śmierci Stanisława Duczymińskiego ps. "Niemira", żołnierza NSZ znanego bardzo dobrze w kręgach kombatanckich. Był założycielem i jedynym Prezesem Okręgu Warmińsko-mazurskiego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych w Olsztynie.

Mieszkańcem Olsztyna został z wyboru, ponieważ korzenie Stanisława wywodzą się z północnego Mazowsza. Pochodził z rodziny kultywującej tradycje narodowe, niepodległościowe i wojskowe. Jego dziadek, Ludwik Duczymiński, rocznik 1831, właściciel dóbr Szumskich w powiecie przasnyskim, będąc, nie bez powodów, podejrzanym o sprzyjanie ruchom niepodległościowym, został przez carską "ochranę" w 1862 r. prewencyjnie aresztowany i bez sądu przetrzymywany aż do 1865 r., tj. do upadku powstania styczniowego. Z tego powodu nie mógł wziąć udziału w powstaniu.

 

Ojciec zaś, Leon Józef Marian Duczymiński, rocznik 1873, urodzony 10 lat po powstaniu styczniowym i wychowany na opowieściach o nim, będąc studentem Instytutu Rolniczego w Puławach został w 1894 r. również przez carską "ochranę" aresztowany za działalność niepodległościową na terenie uczelni i wraz z grupą studentów osadzony w warszawskiej cytadeli, gdzie przebywał pół roku w sławnym Pawilonie X. Miał wówczas 19 lat. W procesie przed sądem carskim, został skazany na 4 lata zesłania w głąb Rosji. W rezultacie, studiów nigdy nie ukończył.


Staś jako zuch 1936-37

Młody Stanisław wychowany został również w atmosferze patriotycznych tradycji, co uwidoczniło się w czasie II wojny światowej. Jesienią, chyba w październiku 1943 r., będąc w 17-tym roku życia, bez wiedzy rodziców złożył przysięgę i wstąpił do Narodowych Sił Zbrojnych, przyjmując pseudonim ''Niemira". Pod względem wieku rozpoczęcia działalności konspiracyjnej zdystansował ojca, bo służbę w Narodowych Siłach Zbrojnych rozpoczął w 1943 r., mając skończone 16 lat. Było w tym trochę "oszustwa", bo gdy go przyjmowano twierdził, że skończył już 17 lat.

 

W czasie okupacji niemieckiej był kurierem odbierającym amunicję kradzioną przez polskich robotników w warsztatach naprawiających ostrzelane pojazdy frontowe Wehrmachtu. Odbieraną amunicję przerzucał do skrzynek kontaktowych NSZ. W czerwcu 1944 r., zgodnie z londyńskim rozkazem Naczelnego Dowództwa, Narodowe Siły Zbrojne zostały na obszarze Mazowsza scalone z Armią Krajową. II Okręg NSZ, obejmujący Mazowsze Północne, wszedł w skład Zawkrzeńskiego Obwodu AK.

 

Służba żołnierzy NSZ w AK trwała krótko, bo w styczniu 1945 r., rozkazem gen. Leopolda Okulickiego"Kobry” Armia Krajowa została zdemobilizowana i rozwiązana. Byłe struktury NSZ nie usłuchały rozkazu demobilizacyjnego, nie złożyły broni, wystąpiły z AK i wróciwszy do swej poprzedniej nazwy, kontynuowały walkę z nowym, sowieckim okupantem i z jego gorliwymi pomocnikami. W tym czasie "Niemira" służył w partyzanckim oddziale Pogotowia Akcji Specjalnych reaktywowanego II Okręgu NSZ, którego dowódcą został, po śmierci Romana Dziemieszkiewicza ps. „Adam”, por. NSZ Czesław Czaplicki ps. „Ryś" (późniejszy szwagier „Niemiry”). Oddział wykonał szereg akcji zbrojnych na terenie powiatu przasnyskiego, makowskiego i ciechanowskiego, we współpracy z Komendami Powiatowymi NSZ.

 

"Niemira" był dwukrotnie aresztowany. Raz przez Powiatowy UB w Ciechanowie, a drugi raz przez Wojewódzki UB we Wrocławiu, dokąd został odkomenderowany przez NSZ do zadań specjalnych. Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że w obu przypadkach aresztowano go w toku wykonywania zadań wymagających występowania w cywilu, tj. bez munduru i bez broni. Umożliwiło mu to pójście na śledztwach "w zaparte". Pomimo stosowania przez siepaczy UB, opisywanych przez wielu autorów różnych publikacji, „niedopuszczalnych metod śledztwa", nie przyznał się do służby i po kilku miesiącach, w obu przypadkach, zwolniono go z powodu "niewykrycia dowodów przestępstwa”.

 

Służbę zakończył w 1947 r., mając lat 20, w stopniu kaprala NSZ, kiedy to stosownie do opinii dowództwa, skorzystał z bierutowej "amnestii". Była ona komunistycznym podstępem, bo wszystkich amnestionowanych wprowadzono do kartotek "wrogów ludu", co zaciążyło na ich całym późniejszym życiu w „PRL”. Będąc we Wrocławiu, Stanisław ukończył Liceum Budowlane, a w 1949 r. startował na studia politechniczne. Egzaminy zdał, niestety na liście przyjętych się nie znalazł, z wiadomych powodów. Dyplom inżynierski uzyskał dopiero w 1957 r. na Politechnice Warszawskiej, zdając końcowe egzaminy eksternistyczne w trybie przeznaczonym dla samouków, którym wojna uniemożliwiła odbycie normalnych studiów.

 

W pracy zawodowej przeszłość Stanisława w połączeniu z jego bezpartyjnością była kulą u nogi. Pracował zwykle bez przeszkód, dopóki przełożeni nie wystąpili z wnioskiem o awansowanie go na stanowisko wymagające akceptacji KC PZPR. Taki wniosek wracał z opinią negatywną i informacją, że był dwukrotnie aresztowany, że wyroku uniknął tylko dzięki amnestii i nieudolności bezpieki, że jeśli nawet już nie jest (bo dobrze pracuje), to był "wrogiem ludu" i że z pewnością jest "elementem obcym ideowo", wobec czego na zaufanie nie zasługuje. Wychodziło przy tym na jaw, że okłamał zakład pracy, zatajając w ankiecie personalnej niektóre fakty z życia. W takiej sytuacji, zwierzchnicy, całkowicie uzależnieni od łask KC PZPR, chcąc rozwiać posądzenie o faworyzowanie "wroga ludu", przerzucali się z początkowego poparcia do demonstracyjnej dyskryminacji. Zmuszało to Stanisława do częstej zmiany zakładu pracy.

 

W ten sposób, zmieniając pracodawców, przepracował aż do 1972 r., kiedy rozpoczął pracę w budownictwie wojskowym jako cywilny pracownik wojska na stanowisku inspektora budowlanego nadzoru inwestycji. W budownictwie MON wszystkie wyższe stanowiska były regulaminowo zastrzeżone dla umundurowanych oficerów zawodowych, wobec czego Stanisław jako cywil żadnego awansu nie mógł się spodziewać. W ten sposób przepracował w wojsku 20 lat, aż do emerytury. Niestety, nie zdołał uniknąć wstąpienia do PZPR, mimo wielu wykrętów.

 

Przyjęcie kombatantów u wojewody 3.05.2007

Po upadku komuny na przełomie lat 1989/90 rozpoczął działania mające na celu utworzenia w Olsztynie Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. W okresie PRL, do 1989 r. żołnierze tej formacji ze względu na jej antykomunizm nazywani byli "bandytami" i "wrogami ludu". I tak za zgodą Zarządu Głównego Związku Żołnierzy NSZ zorganizował Zarząd Okręgowy Związku Żołnierzy NSZ w Olsztynie, który zaistniał formalnie i rozpoczął oficjalną działalność statutową w 1991 r, obejmując swym zasięgiem terytorialnym województwo olsztyńskie i suwalskie.

 

W kampanii prezydenckiej 1995 r. Stanisław został przewodniczącym Woj. Komitetu Wyborczego Jana Olszewskiego w Olsztynie, skupił wokół siebie chętnych i popierających Jana Olszewskiego, którzy rozklejali plakaty, zbierali podpisy popierające kandydaturę i prowadzili działalność promocyjno-agitacyjną. W styczniu 1996 r. otrzymał od Jana Olszewskiego nominację na Wojewódzkiego Pełnomocnika ROP w Olsztynie i przystąpił do działań organizacyjnych. Do czerwca 1996 r. olsztyński ROP osiągnął regulaminowe parametry tj. min. 5 ogniw i 150 członków, co umożliwiło Zarządowi Głównemu ustanowienie w Olsztynie Okręgu ROP.

 

W lipcu 1996 r. odbyły się w Olsztynie wybory do władz Okręgowego Zarządu ROP, w toku których, pomimo nalegań, nie wyraził zgody na kandydowanie na stanowisko przewodniczącego Zarządu Okręgowego ROP w Olsztynie, ustępując miejsca młodszym i lepszym. Po doprowadzeniu do wyborów okręgowych i ich odbyciu, mandat Wojewódzkiego Pełnomocnika ROP w Olsztynie wygasł, jednak Stanisław pełnił także inne funkcje: v-przewodniczącego Zarządu Okręgowego ROP w Olsztynie, przewodniczącego Miejskiego Ogniwa ROP w Olsztynie oraz członka kolegium redakcyjnego Biuletynu Informacyjnego wydawanego przez Zarząd Okręgowy ROP w Olsztynie. Po upadku rządu Jana Olszewskiego działalność ROP-u została zawieszona.

 

W 2000 r. na zaproszenie Premiera Jerzego Buzka wraz z innymi kombatantami z naszego regionu pojechał na uroczyste otwarcie Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu, mieszczącego groby jeńców z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa, zamordowanych w lesie katyńskim. Uczestniczył w Honorowym Komitecie Poparcia dla PiS i Lecha Kaczyńskiego na Prezydenta RP.

 

Stanisław był człowiekiem bardzo doświadczonym przez życie, w czasie wojny został wysiedlony wraz z całą rodziną przez Niemców z domu rodzinnego. Po wojnie nie wrócił już do niego, bo został im odebrany przez ówczesne władze komunistyczne na podstawie reformy rolnej. Tułał się po kraju, aż osiadł na stałe w Olsztynie. Życie rodzinne też nie było dla niego łaskawe, był dwa razy żonaty i dwukrotnie się rozwodził. Żyjąc samotnie, udzielał się społecznie, był dociekliwy i stanowczy, przez niektórych mógł być odbierany jako człowiek bezwzględny, apodyktyczny, ale zawsze starał się działać w dobrym celu i sprawiedliwie.

 

Był zagorzałym zwolennikiem zmiany nazwy Placu Roosevelta w Olsztynie na Plac Wilsona oraz usunięcia Pomnika Wdzięczności dla Armii Czerwonej, tzw. „Szubienic” z placu w centrum miasta przed Urzędem Wojewódzkim. Niestety, władze naszego miasta nie traktowały propozycji Prezesa Okręgu ZŻ NSZ poważnie, bo zmiany nie nastąpiły. 1 marca 2011 roku obchodziliśmy po raz pierwszy Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, do których Stanisław Duczymiński również należał. Tego święta Stanisław nie doczekał. Z pewnością byłby dumny i szczęśliwy, że wreszcie, po tylu latach „bandyci” zostali bohaterami.

 

III Rzeczpospolita odznaczyła "Niemirę" Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego, Honorowym Medalem Zasługi w walkach o niepodległość RP oraz przyznała uprawnienia kombatanckie, w których zaliczono mu służbę w NSZ i w AK oraz obydwa uwięzienia spowodowane walką o niepodległość i suwerenność Polski. Minister Obrony Narodowej awansował Stanisława w 2002 r. na stopień porucznika.

 

Stanisław Duczymiński odszedł na wieczną wartę 24 maja 2010 roku, zostawiając nas w żalu, jednak pamięć o Nim zostanie w naszych sercach na zawsze.

 

Ewa Duczymińska, synowa.