Ks. Władysław Stańczak (1901-1967) - kapelan NSZ.

Władysław Stańczak urodził się 11 sierpnia 1901 r. w Gołębiu k. Puław. Był synem Piotra i Marianny z Zamojskich, którzy zajmowali się pracą na roli. Do 14 roku życia kształcił się w miejscowej szkole powszechnej. W 1915 r. wyjechał do Radomia, a następnie uczęszczał do tzw. Lubelskiej Szkoły Filologicznej. Podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. służył przez sześć tygodni w 23. pułku piechoty.

 

W 1923 r. ukończył 8 klasę gimnazjum w Szkole Państwowej im. Stanisława Staszica w Lublinie i wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie. Po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych przyjął święcenia kapłańskie w dniu 19 czerwca 1927 r. Pracował kolejno jako wikariusz w: Piaskach (1927-1929), kolegiacie zamojskiej (1929-1930), Józefowie k. Biłgoraja (1930), Chełmie w kościele pw. Rozesłania Świętych Apostołów (1930-1933) [1].

 

W roku 1933 mianowano go proboszczem parafii Depułtycze k. Chełma. Jednostka ta była młodą placówką duszpasterską (erygowana w 1929 r.), gdzie ludność dzieliła się katolików i prawosławnych. Ks. Stańczak rozwinął w Depułtyczach kult Matki Bożej oraz działalność III zakonu św. Franciszka. Z prac gospodarczych, jego zasługą było wybudowanie chóru muzycznego (1939) [2].

 

W czasie II wojny światowej duchowny został tam dwukrotnie aresztowany przez Niemców i osadzony na Zamku Lubelskim. Za pierwszym razem przebywał w więzieniu od 24 listopada 1939 do 19 marca 1940 r. Drugi raz więziony był od 12 października do 20 grudnia 1940 r. (powodem aresztowania było nie wywiązywanie się z nałożonego kontyngentu) [3]. W styczniu 1941 r. został zmuszony do opuszczenia parafii Depłutycze ze względu na „przykrości doznane ze strony ludności ukraińskiej” (m. in. zabór kościoła) i został administratorem parafii Borów [4].

 

Ks. Władysław Stańczak w Borowie posługą duszpasterską pomagał starszemu proboszczowi ks. Stanisławowi Skulimowskiemu [5]. Teren ten był bastionem podziemia zbrojnego związanego z Narodową Organizacją Wojskową, a następnie z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. Duchowny nawiązał kontakt z dowódcami kraśnickiej konspiracji narodowej, m. in. kpt. Andrzejem Kuczborskim vel Robertem Grochowskim ps. „Wojciech”, por. NSZ Kazimierzem Poray-Wybranowskim ps. „Kret”, por./kpt. NSZ Henrykiem Figuro-Podhorskim ps. „Step” oraz rtm/mjr NSZ Leonradem Zub-Zdanowiczem ps. „Ząb” [6]. Działalność ks. Stańczaka w oddziale NSZ zostanie opisana niżej, przy okazji przedstawienia procesu, jaki został mu wytoczony po II wojnie światowej.

 

W początkach lipca 1943 r. ks. Władysław Stańczak został aresztowany przez Niemców podczas łapanki w Borowie [7]. Początkowo wraz ze swoimi wiernymi trafił on do obozu w Budzyniu k. Kraśnika. Po około dwóch tygodniach duchowny został przeniesiony do obozu przesiedleńczego w Zamościu. Tam przebywał z grupą 20 kapłanów do połowy sierpnia 1943 r. Następnie księża ci zostali przewiezieni do Lublina i zwolnieni. Niedługo potem ks. Stańczak powrócił ze swoim bratem (Witoldem, kapłanem w zakonie chrystusowców) do Borowa [8].

 

Innym bolesnym doświadczeniem duchownego była okrutna pacyfikacja niemiecka wsi: Borów, Łążek Zaklikowski, Wólka Szczecka i Szczecyn w dniu 2 lutego 1944 r.[9] Ks. Stańczak przeżył ludobójstwo ukrywając się w ziemiance. Tego dnia w pożarze wsi zginął ks. Stanisław Skulimowski. Po pacyfikacji administrator z Borowa ukrywał się w lesie, następnie u parafian w Kosinie i Janiszowie. Później znalazł schronienie na terenie diecezji sandomierskiej: w Zawichoście w klasztorze dolorystów, w majątku Radwanów w Ciszycy oraz na plebanii parafii Trójca. Po kilku tygodniach powrócił do rodzimej diecezji, pomagając duszpastersko w parafiach Potok Wielki, Janów Lubelski, Branew i Chrzanów.

 

Po wycofaniu się Niemców za Wisłę ks. Stańczak powrócił do Borowa, jednak na krótko bowiem Sowieci usuwali ludność cywilną z nadwiślańskich terenów przyfrontowych. W tym czasie otrzymał on nominację na proboszcza w Borowie, duszpasterstwo nad swoimi parafianami prowadził w kościele w Zaklikowie (wrzesień 1944-styczeń 1945). Następnie duchowny zamieszkał na ternie parafii (w Kosinie), a dzięki ofiarności wiernych po ok. 6 miesiącach odbudował plebanię przy kościele [10].

 

Po zakończeniu II wojny światowej ks. Władysław Stańczak zabrał się z wielkim zapałem do pracy duszpastersko-gospodarczej w parafii Borów. Zajął się tam odnowieniem kościoła zdemolowanego przez sowieckich żołnierzy oraz pomocą miejscowej ludności w odbudowie domostw po wojennych zniszczeniach [11]. 5 grudnia 1952 r. został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa pod zarzutem popełnienia przestępstwa z art. 1 pkt. 2 Dekretu PKWN z dnia 31 sierpnia 1944 r. [12] Miało się ono wyrażać w tym, iż „w okresie okupacji niemieckiej na terenie powiatu kraśnickiego, jako członek sztabu zgrupowania organizacji NSZ, idąc na rękę władzom państwa hitlerowskiego, […] wskazał oddziałom NSZ miejsce pobytu osób narodowości żydowskiej i członków organizacji Gwardii Ludowej (GL) i Armii Ludowej (AL), w wyniku czego osoby te zostały ujęte i zamordowane” [13]. Koordynacją przygotowań procesu zajmował się płk Adam Humer, pełniący wówczas funkcję wicedyrektora Departamentu Śledczego MBP [14].

 

Pod koniec stycznia 1953 r. kpt. K. Prośniak, sporządzając streszczenie materiałów sprawy przeciwko ks. Stańczakowi, przedstawił zeznania 9 świadków. Żaden z nich nie wypowiedział się, jakoby administrator z Borowa miał wskazywać miejsca pobytu osób narodowości żydowskiej i członków organizacji GL i AL. Zeznania ujawniły jednak nowe, nieznane wcześniej fakty, które stały się kolejnymi zarzutami przeciwko ks. Władysławowi Stańczakowi.

 

Jednym z nich był udział oddziału NSZ („Zęba” Leonarda Zub Zdanowicza), pod dowództwem Henryka Figuro-Podhorskiego ps. „Step”, w nabożeństwie majowym w kościele borowskim. Członkowie tego oddziału z bronią w ręku asystowali księdzu w procesji. Innym ujawnionym faktem był udział duchownego w poświęceniu sztandaru dla oddziałów NSZ „Zęba”, które odbyło się pod Borowem jesienią 1943 r. Ponadto oskarżano go o to, iż wygłosił na tej uroczystości kazanie o treści antykomunistycznej oraz nawoływał do zwalczania organizacji lewicowych. Następnie miał on wziąć udział w defiladzie i posiłku dla oddziałów „Zęba” [15]. Ks. Stańczaka podejrzewano jeszcze o częste wizyty u Kazimierza Wybranowskiego ps. „Kret”, gdzie sztab oddziału „Zęba” miał stałe oparcie i gdzie układano strategie działań. Na tej podstawie wysunięto wniosek, iż ks. Stańczak był aktywnym członkiem NSZ. Poza tym rtm. Leonard Zub Zdanowicz miał odwiedzać duchownego na plebanii [16].

 

Do tych zarzutów dołączono jeszcze oskarżenie o to, że proboszcz parafii Borów szerzył wśród wiernych antypaństwową propagandę w latach 1945-1951, wykorzystując do tego celu ambonę. Ks. Władysław Stańczak, miał „podczas głoszonych kazań w bardzo umiejętny sposób podrywać autorytet i zaufanie do Polski Ludowej, stwarzając atmosferę jakby rząd PRL zwalczał religię” [17]. Przykładowo podczas jednej z homilii w styczniu 1949 r., miał się wyrazić: „nadchodzi taki czas jaki był poprzednio, że kapłanów mordowano i dziś do tego dochodzi, że kto nie będzie chciał odstąpić od kościoła to będzie ginął albo do więzienia pójdzie […]” [18].

 

Sprawę ks. Władysława Stańczaka włączono w proces przeciwko Ryszardowi Ławraszczykowi ps. „Zagłoba”, Leonowi Cybulskiemu ps. „Znicz”, Kazimierzowi Wybranowskiemu ps. „Kret”, Stanisławowi Skowrońskiemu ps. „Knol” oraz innym dowódcom „band” NSZ ze zgrupowania „Zęba” [19]. Głównym zarzutem przeciwko członkom oddziału „Zęba” było rozbicie oddziału GL im. Kilińskiego w dniu 9 sierpnia 1943 r. pod Borowem, gdzie zginęło 26 członków GL. Wydarzenie to było bardzo głośne, wieść o nim doszła prawdopodobnie do samego Stalina, nazwano je „mordem pod Borowem” [19]. Odział „Zęba” miał również zajmować się „likwidacją” członków PPR, AL, osób narodowości żydowskiej oraz innych działaczy lewicowych [20].

 

Ks. Władysław Stańczak podczas przesłuchania przyznał się do niektórych stawianych mu zarzutów. Potwierdził fakt udziału oddziału „Zęba” w nabożeństwie majowym w 1943 r. oraz obecność podczas uroczystości poświęcenia sztandaru w lesie pod Borowem. Jednak samego poświęcenia miał dokonać nieznany mu ksiądz, który pozostał w oddziale (ks. Stańczak tego dnia tylko spowiadał żołnierzy NSZ) [21]. Proboszcz z Borowa przyznał się także do wizyt u Wybranowskich i do jednego spotkania oddziału „Zęba” na plebanii, gdzie odbyła się bliżej nieznana mu narada. W sprawie „mordu pod Borowem” wyjaśnił, że wydarzenie to znane jest mu tylko z opowiadań, gdyż w tym czasie więziony był przez Niemców. Potwierdza to pamiętnik spisany przez ks. Władysław Stańczaka, który w 15 rozdziałach opisuje swoje przeżycia z okresu okupacji niemieckiej [22].

 

Podczas oczekiwania w więzieniu na rozprawę sądową, ks. Władysław Stańczak był czujnie obserwowany przez swoich współwięźniów, jak również odwiedzających go gości. Część z nich była konfidentami Urzędu Bezpieczeństwa. W tym czasie donosili na niego m. in. informatorzy „Brzoza”, „Ojciec” i „0,14”. Informator „Brzoza” w jednym ze swych doniesień notował: „ks. Stańczak po otrzymaniu aktu oskarżenia i przeczytaniu go, bardzo się przestraszył. Nie może jeść ani spać tylko zasypuje współcelarzy pytaniami, co mu za to może grozić” [23]. Natomiast informator „0,14” doniósł, że proboszcz z Borowa, „do księży patriotów czuje wstręt i nienawidzi ich, do UB nie pójdzie choćby mieli go zaraz wypuścić” [24].

 

Rozprawa sądowa odbyła się w dniach od 28 października do 2 listopada 1953 r., prowadzona był przez Sąd Wojewódzki w Lublinie. Przewodniczył jej Stanisław Michałowski, a pomagali mu sędziowie: Tadeusz Andrychiewicz oraz Edward Szczygielski. Oprócz ks. Władysław Stańczaka na ławie oskarżonych zasiedli: Leon Cybulski, Ryszard Ławraszczuk, Kazimierz Wybranowski oraz Jan Wtykło. Sprawa ta przeprowadzona była jako proces publiczny [25]. Już we wrześniu 1953 r. sporządzono plan zabezpieczenia procesu. Wybrano do tego specjalną salę rozpraw, która mogła pomieścić około 200 osób (jednak przeciętna obecność publiczności w każdym dniu wynosiła ponad 250 osób). Oskarżonych miało pilnować 7 umundurowanych funkcjonariuszy MO. By zwiększyć rozgłos na rozprawę zaproszono prasę [26]. Wśród publiczności planowano rozstawić sieć informacyjną, aby na bieżąco śledzić nastroje społeczeństwa. Celem tych zabiegów miało być jak najszersze ukazanie „całej ohydy zbrodniczej działalności faszystowskich band NSZ, działających na usługach hitlerowskiego okupanta” [27].

 

W drugim dniu procesu zeznawali oskarżeni, w tym ks. Władysław Stańczak. Wyjaśnił on przed sądem, że nigdy nie zachęcał żołnierzy NSZ do walki z działaczami stronnictwa lewicowego. Jednak na niewiele się to zdało, skoro w następnych dniach zeznawało 46 świadków, prawdopodobnie specjalnie dobranych przez UB, którzy całą sprawę ukazali w zupełnie innym świetle. Ostatniego dnia prokurator Ryszard Nafalski zażądał dla oskarżonych następujących kar: wyroku śmierci dla Leona Cybulskiego i Ryszarda Ławryszczuka, dożywotniego więzienia dla Kazimierza Wybranowskiego, natomiast dla Jana Wtykło i ks. Stańczka kary więzienia, kolejno 15 i 8 lat. W ostatnich słowach oskarżeni przyznali się do popełnionych zbrodni i prosili o łagodny wymiar kar. Ostateczny wyrok zapadł 5 listopada 1953 r., skazując Cybulskiego na karę śmierci, Ławryszczuka na dożywotnie więzienie, Wybranowskiego na 15 lat pozbawienia wolności i Wtykło na 12 lat więzienia. Najniższą karę otrzymał ks. Stańczak: 6 lat pozbawienia wolności [28].

 

Za swoim kapłanem próbowali wstawić się parafianie z Borowa. Zwrócili się oni z prośbą o uwolnienie go, jeszcze przed rozprawą w kwietniu 1953 r. Wysłali oni swój apel do Prokuratury Wojewódzkiej w Lublinie, zbierając pod nim ponad 1600 podpisów. Natomiast w listopadzie tegoż roku, ci sami parafianie zwrócili się do Rady Państwa w Warszawie, zbierając ok. 150 podpisów. Niestety starania te nie przyniosły większych rezultatów. Dopiero w styczniu 1955 r. na prośbę brata ks. Stańczaka [29], w sprawie tej interweniował bp. Piotr Kałwa u ministra Jana Izydorczyka, Dyrektora Urzędu ds. Wyznań. A w kwietniu 1955 r. ks. Piotr Stopniak, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Lublinie, w piśmie do Prokuratury Wojewódzkiej, domagał się przerwania odbywanej kary, ze względu na zły stan zdrowia ks. Stańczaka. W końcu interwencje te przyniosły pożądany skutek i 20 listopada 1955 r., po prawie 3 latach spędzonych w więzieniu, proboszcz z Borowa wyszedł na wolność [30]. W swoim testamencie ks. Władysław Stańczak zapisał, iż pobyt w stalinowskim więzieniu był dla niego najcięższym doświadczeniem życiowym, pomimo wcześniejszego trzykrotnego uwięzienia przez okupanta niemieckiego [31].

 

Po wyjściu na wolność ks. Władysław Stańczak zamieszkał jako rezydent przy parafii we Frampolu. Rok później (w listopadzie 1956 r.) został mianowany administratorem parafii Czernięcin (dekanat Turobin). W lipcu 1957 r. przeniesiono go na równorzędne stanowisko do parafii Sól k. Biłgoraja. Jego praca duszpasterska i gospodarcza była nadał bacznie obserwowana przez funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa. W latach 1958-1961 czterokrotnie ukarano go grzywną, zarzucając mu nielegalne zbiórki pieniędzy i materiałów budowlanych na remont kościoła i budynków parafialnych oraz organizowanie nielegalnego zgromadzenia wiernych.

 

Ks. Stańczak zmarł 6 listopada 1967 r., przeżył 66 lat, w tym 40 w kapłaństwie. Jego pogrzeb zgromadził wielu kapłanów i liczne rzesze wiernych, stając się jednocześnie manifestacją przynależności miejscowej ludności do Kościoła katolickiego [32]. Natomiast samego duchownego z całą pewnością można zaliczyć do grona tzw. „kapłanów niezłomych” naszej Ojczyzny.

 

ks. Piotr Tylec

 

Przypisy:

[1]  L. Kuśmierczyk, L. Mereseta, Kapelani Narodowych Sił Zbrojnych w latach 1939-1944 ze szczególnym uwzględnieniem Lubelszczyzny, Warszawa 2000, s. 45-46; Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu, Oddział w Lublinie (dalej: AIPNLu), sygn. 011/188, t. 5, s. 125.

[2] M. Zahajkiewicz, Diecezja lubelska. Informator historyczny i administracyjny, Lublin 1985, s. 145.

[3] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 5, s. 129; W. Jacewicz, J. Woś, Martyrologium polskiego duchowieństwa rzymskokatolickiego pod okupacją hitlerowską w latach 1939-1945, w: Kościół katolicki na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej, t. 5, z. 3, s. 274.

[4] L. Kuśmierczyk, L. Mereseta, dz. cyt., s. 45-46.

[5] Ks. Stanisław Skulimowski urodził się w 1875 r., święcenia kapłańskie otrzymał w 1898 roku. Był wikariuszem w parafiach: Łukowo, Nawrócenia Świętego Pawła w Lublinie, Turobin i Księżomierz. Pełnił funkcję administratora w parafii Matczyn i Zemborzyce. Ponownie w 1919 r. został wikariuszem w Kazimierzu Dolnym i administratorem w parafii Siedliszcze. W  1922 r. został mianowany proboszczem w parafii Borów. Po wybuchu II wojny światowej wspomagał działania konspiracyjne. W lutym 1944 roku ks. S. Skulimowski zginął podczas pacyfikacji niemieckiej w Borowie. W. Jacewicz, J. Woś, dz. cyt, s. 273.

[6] Osoby te tworzyły jeden z pierwszych oddziałów NSZ na Lubelszczyźnie. Początkowo nosił on nazwę „Aleksandrówka” (od pseudonimu autora koncepcji – mjr Kozłowskiego „Aleksandra”), później zwany był oddziałem „Stepa” i „Zęba”. Został utworzony we wrześniu 1942 r. Pierwszym dowódcą był por. Jerzy Niewiadomski ps. „Lech”. Grupa została rozbita w grudniu 1942 r., reaktywowana dwa miesiące później przez Andrzeja Kuczborskiego ps. „Wojciech”, który założył stałą bazę w Borowie. Od czerwca 1943 r., po tym jak „Wojciech” został ranny, dowództwo nad oddziałem przejął Henryka Figuro- Podhorski ps. „Step”. Grupa ta w tym okresie liczyła ok. 20 osób. 6 lipca 1943 r. władzę zwierzchnią nad oddziałem NSZ „Stepa” przejął Leonard Zub Zdanowicz ps. „Ząb” – prawnik, zawodowy oficer żandarmerii, skoczek „cichociemny”. Był on również okręgowym kierownikiem Akcji Specjalnej NSZ, czyli odpowiednika AK-owskiego Kedywu, zajmującego się likwidacją „band wywrotowych i przestępczych” oraz zdobywaniem środków materialnych poprzez napady na okupacyjne urzędy skarbowe, poczty, itp. W Borowie znajdował się majątek ziemiańskiej rodziny Poray- Wybranowskich, który przez żołnierzy NSZ nazywany był „Stolicą”. Wszyscy członkowie tej rodziny byli żołnierzami NSZ: ojciec Jan, ps. „Radosz”, jego dwie córki Maria i Hanna, ps. „Fala” i „Hajduczek” oraz dwaj synowie: Józef i Kazimierz, ps. „Świder” i „Kret”, oficerowie w oddziale „Stepa”. Majątek dzierżawiony przez Poray- Wybranowskich powszechnie nazywano „Kretowiskiem”. M. Zaborski, Okręg Lubelski Narodowych Sił Zbrojnych 1942-1944, w: NSZ. Materiały z sesji naukowej poświęconej historii NSZ – Warszawa 25 X 1992, red. P. Szucki, Warszawa 1994, s. 193, 213-214, 223-224; J. Marszalec, Na obrzeżach legendy. Kontrowersje wokół działalności podziemia w latach 1939-1944, w: Podziemie Zbrojne na Lubelszczyźnie wobec dwóch totalitaryzmów, red. S. Poleszak, A. Puławski, Warszawa 2002, s. 95; M. J. Chodakiewicz, Narodowe Siły Zbrojne. „Ząb” przeciw dwu wrogom, wyd. 2, Warszawa 2005, s. 104-108, 112.

[7] Celem łapanki było zdobycie zakładników do egzekucji, ale również niewolników do pracy w zakładach zbrojeniowych Rzeszy oraz w gospodarstwach, skąd mężczyźni poszli na front. K. Schulller, Ostatni dzień Borowa. Polscy chłopi, niemieccy żołnierze i nieprzemijająca wojna, przeł. E. Borg, M. Przybyłowska, Warszawa 2011, s. 179.

[8] Pamiętnik ks. Władysław Stańczaka z okresu II wojny światowej (cz. I), wstęp i opracowanie P. Tylec, „Janowskie Korzenie” 2012, nr 19, s. 46-50.

[9] Nie są do końca wiadome przyczyny pacyfikacji Borowa i okolic. 29 stycznia 1944 r. odział NSZ (choć nie jest to do końca pewne) zorganizował zasadzkę w Zawichoście, w wyniku której zginęło 2 lotników niemieckich, a jeden został ranny. Wydaje się, iż ks. Władysław Stańczak jako powód pacyfikacji Borowa widział zamordowanie owych niemieckich lotników. Nieco inaczej widzą to współcześni autorzy: M. J. Chodkiewicz stawiał tu na pierwszy miejscu odmowę współpracy mieszkańców Borowa z Niemcami, a także ociąganie się chłopów powiatu kraśnickiego z dostawami kontyngentu żywnościowego dla okupanta, oraz antyniemiecką akcję borowskiej AK. Ten sam autor wyraził jeszcze opinię, iż mogła to być również rutynowa operacja oczyszczenia zaplecza cofającego się wschodniego frontu niemieckiego lub donos członków komunistycznego podziemia. M. J. Chodkiewicz, dz. cyt., s. 147. M. Zaborski uważa, iż pacyfikacja Borowa była wynikiem okólnika Kommandera der Sicherheitspolizei w Lublinie z dnia 7 października 1943 r. Okólnik ten brzmiał: „Mimo, że polityczne i społeczne hasła podstawowych organizacji konspiracyjnych NSZ, ZWZ i PPR, uniemożliwiają im prowadzenie wspólnej walki przeciw […] okupantowi niemieckiemu […] celem ostatecznym wszystkich organizacji tajnych pozostaje jego pokonanie i zniszczenie. Wszystkie organizacje tajne, niezależnie od profilu politycznego […] powinny być zwalczane wszelkimi możliwymi środkami.” M. Zaborski, dz. cyt., s. 228-229.

[10] Pamiętnik ks. Władysław Stańczaka z okresu II wojny światowej (cz. II), opracowanie P. Tylec, „Janowskie Korzenie” 2013, nr 20, s. 38-48.

[11] L. Kuśmierczyk, L. Mereseta, dz. cyt., s. 46.

[12] Był to dekret o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego. Art. 1 pkt. 2 brzmiał: „Kto, działając na rękę władzy okupacyjnej niemieckiej działał lub działa na szkodę osób przebywających na obszarze państwa Polskiego, a w szczególności przez ujęcie lub wywożenie osób poszukiwanych albo prześladowanych przez władzę okupacyjną z jakiejkolwiek przyczyny (z wyłączeniem ścigania za dokonanie przestępstw pospolitych), podlega karze śmierci”. Dziennik Ustaw PRL 1946 r., nr 69, poz. 377.

[13] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 1, s. 24.

[14] K. Kołodziejczyk, Aparat bezpieczeństwa wobec duchowieństwa Kościoła katolickiego w powiecie kraśnickim w latach 1944-1952, w: Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Kraśniku w latach 1944-1956, red. J. Romanek, Lublin 2011, s. 180.

[15] Rtm. Zub Zdanowicz planował zorganizować z podległych mu oddziałów: „Stepa”, „Cichego”, „Znicza” i „Ojca Jana” (por. F. Przysiężniaka, oddział NOW-AK, od jesieni do końca 1943 r. podporządkowany „Zębowi”) oraz z oddziału Kawalerii Zawichojskiej pod dowództwem ppor. Mariana Kaczmarskiego ps. „Dymsza” (z okręgu Kieleckiego) 1 Pułk Legii Nadwiślańskiej Ziemi Lubelskiej NSZ. Powstanie nowej jednostki miała uświetnić Msza św. polowa w Borowie, podczas której planowano poświęcić sztandar nowego pułku, wyhaftowany przez córki Jana Poray- Wybranowskiego ps. „Radosz”.  Na sztandarze znajdował się wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej, z orłem i napisem „Bóg, Honor, Ojczyzna”. M. Zaborski, dz. cyt.,  s. 225.

[16] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 2, s. 28-33.

[17] Tamże, s. 23.

[18] AIPNLu, sygn. 055/68, s. 5.

[19] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 3, s. 21-25. Ryszard Ławraszczuk ps. „Zagłoba” był dowódcą małego oddziału lotnego, tzw. Egzekutywy Powiatowej; Leon Cybulski ps. „Znicz” utworzył oddział w połowie 1943 r., wiosną 1944 r. liczył on ok. 100 żołnierzy, działał do czerwca 1944 r.; Kazimierz Wybranowski ps. „Kret” i Stanisław Skowroński ps. „Knoll” byli dowódcami plutonów oddziału „Stepa”, pierwszy z nich pełnił również funkcję zastępcy dowódcy oddziału. M. Zaborski, dz. cyt., s. 223-224.

[20] Wspomnień Szczepana Jaśkiewicza z Chicago dla „Dziennika Związkowego”: „W dniu 9 sierpnia 1943 r. oddział „Zęba” natknął się na oddział partyzantów z GL im. Kilińskiego, było ich 26 i 4 okolicznych chłopów, pewnie sympatyków GL. Wszystkich razem 30 zabito. Partyzanci z GL im. Kilińskiego trudnili się rozbojem, rabunkiem mienia od okolicznych chłopów, są na to dowody. Po wojnie propaganda komunistyczna oraz partyjni historycy uczynili z rozstrzelanych gwardzistów bohaterskie ofiary „reakcyjnych” siepaczy, skrzętnie ukrywając ich prawdziwą tożsamość i przestępczą przeszłość oraz fakt, że ich dorobek w walce z Niemcami był prawie żaden”. wspomnień Szczepana Jaśkiewicza z Chicago dla „Dziennika Związkowego”. M. Garbacz, Niemiecka Zbrodnia w Borowie nad Wisłą, „Janowskie Korzenie” 2005 nr 5, s. 81-83. Por. M. J. Chodakiewicz, Niemanichejskie spojrzenie na NSZ: przypadek Leonarda Szczęsnego Zub- Zdanowicza, w: NSZ. Materiały z sesji naukowej poświęconej historii Narodowych Sił Zbrojnych –  Warszawa 25 października 1992 roku, red. P. Szucki, Warszawa 1994, s. 239–254; Tajne oblicze GL-AL, PPR - dokumenty, t. 3, oprac. M. J. Chodakiewicz, P. Gontarczyk, L. Żebrowski, Warszawa 1997–1999, s. 207-246; T. Stolarz, Zbrodnie GL i AL popełnione w latach 1942–1944 w obwodzie Janów Lubelski- Kraśnik, mps, Wesoła 1992, s. 14–17.

[21] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 2, s. 21.

[22] Ks. Stańczak w swoim pamiętniku, którego odpis zachował się w Archiwum IPN Oddział w Lublinie, tak opisuje uroczystość poświęcenia sztandaru NSZ: „stanąłem na miejscu obozu po raz pierwszy, zrobił na mnie miłe wrażenie, ale zarazem przejął strachem. Inaczej wyobrażałem sobie taką uroczystość. Najbardziej przejął mnie fakt, iż każdy były dopuszczony do uczestnictwa w niej, co było brakiem zachowania ostrożności. O szpiegów było łatwo, a nie wykluczone było również najście Niemców. Ale trudno, pozostałem w obozie. Zastałem tam nieznanego mi księdza, jednak dowództwo było zaniepokojone, bo umówiony duchowny [prawdopodobnie ks. Władysław Daleczko- przyp. autor], który miał dokonać poświęcenia, nie zjawił się. Poza tym my dwaj kapłani, nie byliśmy już na czczo. Ksiądz, którego zastałem w obozie, zdecydował się odprawić Msze św. oraz poświęcić sztandar. Rozpoczął się ruch, ostatnie przygotowania, ksiądz ubierał się do Mszy św., natomiast ja zaszyłem się w krzakach i spowiadałem. […] Po Mszy św. miało miejsce poświęcenie sztandaru, następnie przemówienie duchownego, później kapitana „Zęba”, defilada i na zakończenie obozowy gulasz.” AIPNLu, sygn. 011/188, t. 3, s. 6-7.

[23] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 3, s. 2-17, 132-137. Zob. Pamiętnik ks. Władysława Stańczaka (cz. I)..., s. 44-53; Pamiętnik ks. Władysława Stańczaka (cz. II)..., s. 38-48. 

[24] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 1, s. 204.

[25] Tamże, s. 270-271.

[26] AIPNLu-, sygn. 011/188, t. 3, s. 46-48.

[27] W dzienniku „Sztandar Ludu” (gazecie działającej na użytek KW PZPR w Lublinie) pojawiały się codzienne relacje z procesu (kilkakrotnie artykuły te pojawiały się na pierwszych stronach gazety). W artykułach tych pojawiały się m. in. takie słowa: „ze zgrozą i najwyższą odrazą słucha publiczność długiego rejestru straszliwych zbrodni, oskarżonych bandytów NZS-owskich. Przy pomocy zdrady, morderstwa, bestialstwa i sadyzmu, usiłowali utorować oskarżeni drogę powrotu klice reakcyjnej, przekazującej swe rozkazy z Londynu.” St. G., Na marginesie rozprawy przeciwko oskarżonym o mord pod Borowem, „Sztandar Ludu” 9 (1953), nr 260 (2903), z 31 października – 1 listopada 1953, s. 3. Oto również inne tytuły z tejże gazety, którymi próbowano wyrabiać „negatywne” opinie wobec oskarżonych: Mordercy spod Borowa odpowiadają za swe zbrodnie przed Sądem Wojewódzkim w Lublinie, „Sztandar Ludu” 6 (1953), nr 257 (2900), z 28 października 1953 r., s. 1; Zeznania świadków potwierdzają winę zbrodniarzy, „Sztandar Ludu” 6 (1953), nr 259 (2902), z 30 października 1953, s. 2; Wstrząsające zeznania świadków zbrodni, „Sztandar Ludu” 6 (1953), nr 260 (2903), z 31 października – 1 listopada 1953, s. 1.

[28] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 8, s. 363-371.

[29] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 3, s. 46-48.

[30] Ks. Władysław Stańczak miał dwóch braci: Piotra i Witolda. Pierwszy z nich odziedziczył gospodarstwo w rodzinnym Gołębiu, natomiast drugi wstąpił do Zakonu Towarzystwa Chrystusowego, przyjmując święcenia kapłańskie w dniu 22 lutego 1942 r. Wydaje się, iż to właśnie Witold interweniował w sprawie swojego brata u bpa Piotra Kałwy. AIPNLu, sygn. 011/188, t. 5, s. 128.

[31] AIPNLu, sygn. 011/188, t. 4, s. 103-105; AIPNLu, sygn. 011/188, t. 7, s. 59; M. Piotrowski, Pro Fide et Patrie. Stronnictwo Pracy i duchowieństwo Kościoła Katolickiego na Lubelszczyźnie po II wojnie światowej, Lublin 2001, s. 173.

[32] Fragment testamentu ks. Władysława Stańczaka został zawarty w liście ks. Witolda Stańczaka do autora z października 2012 r.: „Pan Bóg trzykrotnie podczas okupacji niemieckiej doświadczył mnie więzieniem, ale i pocieszył wyrywając z rąk oprawców. Najciężej mnie doświadczył po wyzwoleniu z okupacji niemieckiej trzyletnim więzieniem (4 grudnia 1952 – 20 listopada 1955) – zupełnie niewinnie. Byłem zasądzony na 6 lat więzienia, ale skrócono je ze względu na stan zdrowia”. Pismo ks. Witolda Stańczaka do ks. Piotra Tylec z 5 października 2012 r.

[33] M. Paluch, Skazany za walkę o niepodległość Polski. Ksiądz Władysław Stańczak – kapelan Narodowych Sił Zbrojnych (1901-1967), http://www.iap.pl/?id=wiadomosci&nrwiad=239472 (dostęp w dniu: 26 maja 2014 r.).