Mija 31 rocznica śmierci majora NSZ Mariana Kozłowskiego, ps. „Lech Przemysław” „Dąbrowa” „Opoka”, Komendanta Okręgu NZW „Bałtyk”.

 

Msza św. w jego intencji odbędzie się o godz. 18:00 w dn. 8 listopada, w kościele pw. Św. Jakuba, ul. Mehoffera 4, Warszawa – Tarchomin.

 

 

Marian Kozłowski urodził się 21.11.1915 roku w Siemieniu k. Łomży. W czasach gimnazjalnych – Drużynowy 13 Drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki w Łomży, później Komendant Hufca ZHP. 24.02.1934 roku ukończył Kurs Obrony Przeciwlotniczo - Gazowej. Od 01.09.1935 roku, w ramach obowiązkowej służby wojskowej, przeszedł roczny Dywizyjny Kurs Podchorążych w Zambrowie. 01.01.1937 roku Minister Spraw Wojskowych gen. bryg. T. Kasprzycki mianował go ppor. rezerwy ze starszeństwem. Tuż przed wybuchem II Wojny Światowej ukończył Wyższą Szkołę Instytutu Naukowo – Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie, kształcącej kadry dla Dyplomacji i Wywiadu.

Od 1941 roku razem z braćmi Antonim i Bolesławem organizuje Ruch Oporu na Wileńszczyźnie. Razem też w 1942 roku biorą udział w założeniu i rozwoju łomżyńskiej NOW. Od 1943 roku członek NSZ – m.in. dowodzi Oddziałem Akcji Specjalnej. 15.12.1943 roku bardzo poważnie ranny w starciu z oddziałami niemieckimi, podczas przeprawy przez Biebrzę w okolicach Burzyna. 16.12.1943 roku mianowany do stopnia majora. 12.04.1944 roku ponownie poważnie ranny podczas walk z niemiecką żandarmerią w okolicy Stawisk. Wiosną 1944 roku został mianowany oficerem Sztabu Okręgu NSZ kierowanego przez ppłk. „Kalinę” – dowodził Wydziałem I (Organizacyjnym) i kierował Wydziałem III (Operacyjnym) Komendy Okręgu. W listopadzie 1944 roku AK NOW i NSZ scaliły się w NZW. Mjr Marian Kozłowski organizował liczne akcje zbrojne przeciwko okupantowi, biorąc w nich udział jako dowódca. W kwietniu i maju 1945 roku sprawował jednocześnie funkcję Komendanta Powiatu Ostrołęka NSZ krypt. „XIII-12”. W lipcu 1945 roku powierzono mu funkcję Komendanta nowo tworzonego Okręgu „Bałtyk”.

 

W kwietniu 1947 roku, na skutek nacisku części żołnierzy pragnących wrócić do rodzin i mając pełną świadomość ogromnej infiltracji Organizacji przez służby bezpieczeństwa, mjr Marian Kozłowski podjął decyzję ujawnienia się, pozwalając w ten sposób na podejmowanie autonomicznych decyzji swoim podkomendnym, jednocześnie zwalniając ich z podległości służbowej. Od tej chwili, stale inwigilowany przez SB, mając zakaz przebywania na terenach swojej dawnej działalności, nieustannie się przemieszcza a w końcu zamieszkuje na terenach Wielkopolski. Tam poznaje swoją przyszłą żonę. Marian Kozłowski wkrótce zakłada rodzinę i próbuje żyć w okupowanej przez Sowietów Polsce.

 

Jego więzienna gehenna zaczęła się wiosną 1949 roku – aresztowania, mordercze bestialskie niekończące się przesłuchania przy zmieniających się śledczych i sekretarkach, pobyty w karcerach i celach wisielców, liczne okaleczenia i brak nadziei na poprawę sytuacji, nie dały rady go złamać…. 1 lipca 1950 roku po sfingowanym procesie, otrzymał pierwszy wyrok: 1 rok i 6 miesięcy więzienia i rozpoczął swoją, jak się później okazało, wieloletnią wędrówkę po ubeckich kaźniach m.in. Rawicz i Lidzbark Warmiński, po czym ten sam sąd ogłosił kolejny wyrok... W domu pozostała żona z maleńkim dzieckiem, które w końcu pozostawiła pod opieką bliskich i podjęła mozolne próby ustalenia miejsca pobytu męża, a gdy w końcu udało jej się to ustalić, wraz z rodziną i przyjaciółmi zgromadziła dużą kwotę pieniędzy, która umożliwiła jej wyciągnięcie męża z więzienia. Był w krytycznym stanie - jednak jej długa troskliwa opieka pomogła mu wrócić do żywych. I tu zaczęła się ich przymusowa (nakazywana przez władzę) wędrówka po prawie całej Polsce z wykluczeniem terenów, na których działał w Organizacji a powodem było jak pisano w notatkach KMO ds Bezpieczeństwa „gdyż jest to osoba zdolna w każdej nadarzającej chwili zmontować nielegalną organizację”. Dość wspomnieć, że podejmował pracę w różnych zawodach (nie uznawano mu wykształcenia sprzed wojny) – obecnie udokumentowanych jest 14 miejsc pracy. Każda z czterech córek urodziła się w innym rejonie Polski. W końcu udało mu się osiąść w rodzinnych stronach żony. Na 3 lata przed śmiercią przeniósł się z żoną do Warszawy, na ulicę Majorki (Białołęka). Do końca życia był inwigilowany - ostatni meldunek mówi o tym, że jest nadal niebezpieczny...

 

Zmarł 6 listopada 1986 roku - pochowany na cmentarzu Tarchomińskim przy ul. Mehoffera 4.

 

Dnia 5 lipca 2004 roku, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, uznała że major Marian Kozłowski jest osobą pokrzywdzoną w rozumieniu art. 6 Ustawy z dn. 18.12.1998 r.