Stanisław Smolarz

To już dziesięć lat! - ZŻNSZ na Pomorzu

Na pewno wszyscy pamiętamy pierwsze wieści dochodzące z Lublina na Wybrzeże o utworzeniu i zarejestrowaniu Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, związku kombatantów, byłych żołnierzy walczącego podziemia - od roku 1939 po lata pięćdziesiąte - zrzeszonych w Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW), Związku Jaszczurczym (ZJ), Narodowych Siłach Zbrojnych (NSZ), Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym (NZW) i wielu innych organizacjach z tym ruchem związanych, oraz informacje o powstawaniu okręgów tego związku na terenie całego kraju.

Ile emocji w nas wszystkich wzbudziła ta wiadomość, ile adrenaliny wydzielił nasz organizm, bo przecież przeżywaliśmy wielkie wydarzenie i wielkie zwycięstwo. Musimy sobie szczerze powiedzieć, mało kto myślał, że doczeka dnia, w którym byli żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych będą mogli zrzeszać się i tworzyć swoje niezależne związki. Na pewno też pamiętacie, jak rozpoczęły się intensywne poszukiwania kolegów zamieszkałych w Trójmieście i na terenie Pomorza Gdańskiego, jak garstka ludzi zajęła się organizowaniem spotkania, by na Wybrzeżu powołać do życia Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Ile pracy, zabiegów, krzątaniny, odbytych rozmów telefonicznych, wymiany korespondencji i poświęcenia swojego prywatnego czasu wymagało przygotowanie i zorganizowanie pierwszego spotkania, wiedzą i o tym powiedzieć mogą tylko te osoby, które to spotkanie organizowały, a do grona tych osób należała pani Jadwiga Białostocka, córka płk. Ignacego Oziewicza, pierwszego dowódcy NSZ w latach 1942-1943, której na zebraniu wyborczym przyznano za wkład pracy tytuł "Honorowego Prezesa Związku", i wnuk płk. Ignacego Oziewicza, pan Jan Białostocki. On to opracował i wydrukował, a następnie rozplakatował na mieście zawiadomienie o mszy świętej w intencji żołnierzy NSZ i zwołaniu zebrania. Do grona organizatorów należeli także panowie: Franciszek Szołoch i Kazimierz Safita - obaj brali udział w utworzeniu ZŻNSZ w Lublinie - oraz pan Hieronim Wolski - żołnierz oddziału partyzanckiego NSZ "Młot II", a także żona pana Franciszka Szołocha, pani Józefa. W prywatnym mieszkaniu państwa Szołochów mieściło się biuro, bo związek wówczas swojego lokalu nie posiadał. Oni przyjęli na siebie ciężar prac biurowych związanych z przyjmowaniem deklaracji związkowych i opracowaniem wniosków o uprawnienia kombatanckie.



To wszystko działo się na przełomie lat 1990 i 1991, bowiem 15 września 1990 roku ukonstytuował się Zarząd Główny, a już 13 stycznia 1991 roku powstał na Wybrzeżu Okręg Pomorski, obejmujący swoim zasięgiem byłe województwa: gdańskie, elbląskie i słupskie. Został on powołany postanowieniem nr 6 Zarządu Głównego z 2 stycznia 1991 roku. Jak każde ważne wydarzenia, tak i powołanie Związku Żołnierzy NSZ Okręgu Pomorskiego poprzedzone zostało uroczystą mszą świętą odprawioną przez Jego Ekscelencję ks. biskupa Andrzeja Śliwińskiego w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni, z udziałem byłych członków organizacji podziemnych i licznie zgromadzonych wiernych tej parafii. Po mszy świętej, zainteresowani ruchem kombatanckim zebrali się w sali akademickiej, mieszczącej się przy tymże kościele, na pierwszym zebraniu założycielskim i jednocześnie wyborczym. Zebranie zaszczycił swoją obecnością pan dr Bohdan Szucki, prezes Zarządu Głównego ZŻNSZ. Prowadzenie zebrania powierzono panu Witoldowi Szpatowiczowi - prezesowi Zarządu Okręgu Wrocławskiego, istniejącego już od września 1990 roku. Po zapoznaniu zebranych ze statutem związkowym i po przeprowadzonej dyskusji przystąpiono do wyboru władz związkowych. W wyniku głosowań wybrano do Zarządu Okręgu: prof. Władysława Miłkowskiego jako prezesa, Hieronima Wolskiego i Franciszka Szołocha jako wiceprezesów, Tadeusza Idzkiewicza jako sekretarza i Kazimierza Safitę jako skarbnika. Do Komisji Rewizyjnej - Czesława Kowalczyka jako przewodniczącego, Henryka Borskiego jako sekretarza i Jana Zachaczewskiego jako członka. Do Sądu Koleżeńskiego - Zbigniewa Podkowika i Wiesława Barańskiego. Obaj panowie zostali później wykluczeni ze związku za naruszenie statutu. Wszystkim osobom, które przyczyniły się w jakikolwiek sposób do zorganizowania pierwszego spotkania i utworzenia związku, należą się serdeczne podziękowania i słowa uznania za ich trudy i wkład pracy dla dobra byłych działaczy cywilnych i żołnierzy walczącego antyniemieckiego i antykomunistycznego podziemia.

To, że Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych mógł powstać i istnieje, że w tym roku możemy świętować jego dziesięciolecie, należy przypisać tej części patriotycznego społeczeństwa, która przetrwała okres zniewolenia stalinowskiego i potrafiła przekazać swoim dzieciom i wnukom prawdę historyczną o trudnych czasach obu okupacji - niemieckiej i sowieckiej - i walkach wyzwoleńczych podziemia. Słowa rodziców i dziadków padały na podatny grunt, a młodzież polska potrafiła przechować w swoich sercach wpajane jej ideały, po to by zakiełkowały i wydały owoce w odpowiednim czasie. Z tych owoców, dzięki walce i silnej woli pokoleń, zrodziła się wolna Polska, zrodził się obóz solidarnościowy, zapoczątkowany zrywami stoczniowców gdańskich w 1980 roku i latach poprzednich. Zwycięstwo obozu solidarnościowego w wygranych wyborach do Sejmu i Senatu 4 czerwca 1989 doprowadziło do upadku komunizmu i zmian ustrojowych w Polsce. Dopiero na fali tych przemian powstały warunki do tworzenia związków kombatanckich członków tych formacji, które ponad 45 lat były w PRL dyskryminowane. Tak się składa, że nasz jubileusz wypada na przełomie ważnych okresów historycznych. Kończy się bowiem wiek XX - wiek, w którym przeżywaliśmy dwie wojny światowe i w którym odzyskiwaliśmy dwukrotnie niepodległość, a na tronie Piotrowym zasiadł Polak Karol Wojtyła jako papież Jan Paweł II - a zaczyna się wiek XXI. Jaki on będzie, to zależy od nas samych i przyszłych pokoleń. Jesteśmy (niestety) o dziesięć lat starsi niż w chwili założenia naszego związku, ale bardziej okrzepli, życiowo dojrzali i doświadczeni w walce z naszymi przeciwnikami spod znaku PRL, w walce o należne nam miejsce w społeczeństwie. Mogliśmy bez dotychczasowych obaw ujawniać swoje prawdziwe życiorysy. Dzisiaj wolno nam mówić, kim byliśmy i kim jesteśmy, upominać się o równe prawa przynależne kombatantom.

W tym dziesięcioleciu nasz związek kombatancki nie osiągnął wszystkich sformułowanych przez nas celów. Jeszcze wiele pracy przed nami, by nasi oponenci chcieli zrozumieć i docenić sens zrywów wolnościowych i walkę całego obozu narodowego, w tym Narodowych Sił Zbrojnych, o wolną, od nikogo niezależną, demokratyczną Polskę. Nie świadczy to o braku dostatecznej pracy członków Zarządu Głównego czy też okręgów, bo ich wysiłek był znaczny. Przecież w 1990 roku rozpoczynaliśmy naszą działalność od zera. Najpierw trzeba było walczyć o prawo do zaistnienia i odtwarzać historię NSZ, jakże często wykorzystując pamięć uczestników tamtych wydarzeń i akta sądowe. Pomimo trudności, w tym dziesięcioleciu nasza organizacja - jak na swoje możliwości finansowe i techniczne - zrobiła wiele.

Z okazji jubileuszu przypomnijmy nasze najważniejsze dokonania jako całości zrzeszenia kombatanckiego. Że nasza organizacja istnieje i działa, niech świadczy o tym ścisła współpraca Zarządu Głównego ZŻNSZ z ogólnopolskim Porozumieniem Kombatanckich Organizacji Niepodległościowych w Warszawie i współpraca naszego okręgu z Porozumieniem Niepodległościowych Związków Kombatanckich w Gdańsku. Nasza praca w tych organizacjach jest postrzegana i ceniona. Każdy okręg, a nawet liczebniejsze koło, posiada swój sztandar, na którym widnieje hasło "Bóg - Honor - Ojczyzna". Nie jest to tylko zdawkowy symbol przynależności organizacyjnej, lecz przede wszystkim symbol wiary, walki i zwycięstwa, przed którym pochylają się nawet koronowane głowy. Przedstawiciele organizacji NSZ-owskich i poczty sztandarowe zapraszane są do udziału w uroczystościach państwowych, kościelnych i bratnich organizacji kombatanckich. Podczas Światowego Zjazdu Kombatantów Polskich w Warszawie 14-16 sierpnia 1992 roku, po raz pierwszy od zakończenia wojny maszerowali ulicami Warszawy - pod własnym związkowym sztandarem, z dumnie podniesionymi głowami - byli żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych. Ludzie niezłomni lat niewoli niemieckiej i lat polskiego komunizmu, działacze i żołnierze, wierzący do końca, że wypełnili swój patriotyczny i obywatelski obowiązek wobec Ojczyzny i Narodu.

Istniejemy jeszcze fizycznie (nie wszystkich zdołano wymordować i do końca zniszczyć), odpieramy i prostujemy liczne ataki prasy komunistycznej i postkomunistycznej. Przebijamy się przez mur zakłamania, będącego rezultatem niewiedzy, efektem wielu lat kłamliwej propagandy naszych wrogów. Odnajdujemy miejsca walk i męczeństwa, znaczymy naszą historię tablicami, upamiętniającymi walkę i bohaterstwo przywódców służb cywilnych, dowódców wojskowych i żołnierzy, poległych w bojach i pomordowanych przez gestapo, NKWD i rodzimych oprawców spod znaku UBP, jakże często wywodzących się z innych narodów, a jakich - to musimy sobie sami dopowiedzieć. Odnajdujemy groby naszych kolegów, stawiamy im nagrobki, by ich nazwiska zachować od zapomnienia i oddać należną im cześć. Żołnierze i działacze NSZ uzyskali prawo występowania o kasację wyroków wydanych na nich przez sądy PRL za udział w walkach przeciwko władzy ludowej (komunistycznej). Uzyskali uprawnienia kombatanckie. Uhonorowani zostali Krzyżami Partyzanckimi i Krzyżami Narodowego Czynu Zbrojnego, nadanymi przez prezydenta RP pana Lecha Wałęsę za zasługi na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Zostali awansowani na stopień podporucznika i wyższe stopnie oficerskie.

Były i są organizowane sympozja naukowe na temat roli NSZ w czasie II wojny światowej i okresie powojennym, w których głos zabierają wybitni współcześni historycy. Wspomnijmy tu o sympozjum naukowym zorganizowanym 24-25 października 1992 roku w Warszawie pod patronatem marszałka Sejmu pana prof. Wiesława Chrzanowskiego z okazji 50. rocznicy powstania Narodowych Sił Zbrojnych, podczas którego historycy wygłosili wiele referatów na temat struktur organizacyjnych i działalności NSZ. Również 23 i 24 października 1999 roku odbyło się sympozjum naukowe zorganizowane przez Zarząd Główny Związku Żołnierzy NSZ pod ogólnym tytułem "Narodowe Siły Zbrojne", na którym wygłoszono 13 referatów. Sympozja o podobnych tematach organizowane są przez okręgi ZŻNSZ.

Przy tak wielkim święcie nie od rzeczy będzie przypomnieć w skrócie o dokonaniach materialnych Okręgu Pomorskiego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. W 1992 roku ufundowany został sztandar związkowy ze składek członków związku i przy współudziale sponsorów jakimi byli: Związek "Solidarność" Zarządu Portu, Portowa Fundacja Pomocy Społecznej przy Zarządzie Portu, Zakładowa Komisja NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej, Zakładowa Komisja NSZZ "Solidarność" Stoczni Północnej oraz firma "Madmag", której właścicielem był pan Jan Białostocki. Poświęcenia sztandaru dokonał 5 września 1993 roku ks. prałat Jan Majder, proboszcz parafii NMP Królowej Różańca Świętego w Gdańsku Przymorzu. Rodzicami chrzestnymi sztandaru byli: pani Józefa Szołoch i pan Bohdan Szucki.

W 1995 roku ufundowana została tablica-epitafium poświęcona żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych, poległym w walce i pomordowanym przez hitlerowców i komunistów. Tablica powstała z inicjatywy śp. prezesa Okręgu Pomorskiego ZŻNSZ kol. Franciszka Szołocha i członków zarządu, a jej fundatorami byli kombatanci z naszego okręgu oraz sponsorzy: NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej, Stoczni Północnej i Zarządu Portu. Matrycę odlewniczą wykonał pan Mieczysław Filipczuk, prezes Związku Solidarności Polskich Kombatantów, zaś odlew tablicy wraz z oksydowaniem i miedziowaniem wykonali pracownicy Stoczni Gdańskiej.

Byliśmy też inicjatorami i fundatorami tablicy pamiątkowej poświęconej płk. Ignacemu Oziewiczowi, pierwszemu dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych w latach 1942-1943. Tablica umieszczona jest na frontonie katedry kombatanckiej w Warszawie na Kamionku. Odsłonięcia tablicy 4 czerwca 1995 roku dokonała pani Jadwiga Białostocka, córka pułkownika, a poświęcił ją ks. biskup Zbigniew Kraszewski.

W Chełmnie 24 czerwca 1995 roku odsłonięty został pomnik ku czci pomordowanych w Katyniu żołnierzy garnizonu chełmińskiego. Pomnik powstał m.in. z inicjatywy śp. prezesa Koła ZŻNSZ w Chełmnie kol. Bogusława Jeleniewicza. Jego budowę sponsorowało wiele zakładów i instytucji, a swój udział finansowy miał także Okręg Pomorski. Odsłonięcia pomnika dokonała pani Jadwiga Jeleniewicz, żona kpt. Jerzego Jeleniewicza, zamordowanego w Katyniu. Poświęcenia dokonał ks. Zbigniew Zieliński, kapelan Garnizonu Chełmińskiego.

Nasza walka w okresie obu okupacji i nasza praca w demokratycznej już Polsce pozostanie dla przyszłych pokoleń testamentem Narodowych Sił Zbrojnych. Będzie to testament pisany krwią tysięcy Polaków, trzymanych w niewoli w obozach koncentracyjnych i w więzieniach gestapo w latach okupacji niemieckiej, a w okresie zniewolenia stalinowskiego - w łagrach na dalekiej północy Związku Sowieckiego i w tajdze syberyjskiej. Polaków - przesłuchiwanych przez oprawców NKWD i UBP i cierpiących w więzieniach za rządów komunistycznych w Polsce.

Prawdziwa historia NSZ w latach trwania PRL była tendencyjnie fałszowana, bo kierownictwo i żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych powiedzieli polskim komunistom "nie". Historię naszą fałszowali zajadli wrogowie myśli ideowej obozu narodowego. Fałszowali, na polecenie partii, komunistyczni pseudohistorycy, pisarze, różnego autoramentu dziennikarze i wszyscy inni, którzy chcieli się władzy ludowej przypodobać, a Narodowym Siłom Zbrojnym - dołożyć.

I dzisiaj nie brakuje nam wrogów tak w kraju, jak i za granicą - zwłaszcza w niektórych środowiskach żydowskich - wrogów, którzy już zapomnieli, co robili ich pobratymcy z Polakami w czasie okupacji sowieckiej i w okresie powojennym. Przez ostatnie dziesięć lat trwania III Rzeczypospolitej, młodzi, ideowo niezależni historycy i badacze dokumentów z mrocznych lat PRL czynią starania - i robią to skutecznie - by najnowszą historię Polski odkłamać. Wydawanych jest wiele książek o działalności podziemia narodowego oraz o metodach fałszowania w PRL historii II wojny światowej i historii okresu powojennego. Zarząd Główny ZŻNSZ wydaje czasopismo "Szczerbiec" i publikacje książkowe w serii "Biblioteczka Szczerbca". Dzięki tym pracom i wydawnictwom rozpowszechniany jest prawdziwy obraz działalności Narodowych Sił Zbrojnych.

Na zakończenie należy podziękować inicjatorom utworzenia Związku Żołnierzy NSZ i całemu zespołowi pracowników Zarządu Głównego, na czele z jego prezesem panem dr Bohdanem Szuckim, który tę funkcję sprawuje już trzecią kadencję.

Jeżeli chodzi o Okręg Pomorski, na wyróżnienie i przypomnienie zasługują ci członkowie, którzy w okresie 10 lat pełnili bądź pełnią jakąś funkcję w zarządzie lub komisjach. Nazwiska ich warto dzisiaj przypomnieć. Do osób tych należą (nazwiska podano według alfabetu, bez pełnionych funkcji): Borski Henryk, Brodziak Lech, Chodkowski Andrzej, Czeżyk Marian, Harasiewicz Jan, Idzkiewicz Tadeusz, Jasiński Edmund, Jeleniewicz Bogusław, Korzeniowski Tadeusz, Kowalczyk Czesław, Kucharski Jerzy, Lusiński Teodor, Michalski Wojciech, Miłkowski Władysław, Sławiński Stefan, Smolarz Stanisław, Smoliński Michał, Szołoch Franciszek, Szołoch Józefa, Szostkiewicz Waldemar, Wolski Hieronim, Wójcik Lucjan oraz Barański Wiesław, Podkowik Zbigniew i Safita Kazimierz. Ci trzej ostatni sprzeniewierzyli się organizacji i zostali z listy członków naszego związku skreśleni. Poczet sztandarowy stanowiły lub stanowią następujące osoby: Bajkowski Władysław, Banaś Stanisław, Bielecki Jan, Bielecki Wacław, Chodkowski Andrzej, Korzeniowski Tadeusz, Kowalczyk Czesław, Nosarzewski Ryszard, Szostkiewicz Waldemar. Każda z wymienionych tutaj osób wniosła jakąś cząstkę swojej pracy społecznej. Dzięki nim nasz okręg mógł istnieć. Tak się w życiu układa, że nie wszyscy mogą cieszyć się naszym świętem. Wielu naszych Kolegów i Koleżanek zakończyło swoją pracę tu, na Ziemi, bo powołani zostali na wieczną wartę do Pana. Pamięć o Nich, o tym że żyli i pracowali wśród nas, pozostanie na zawsze.

Z okazji jubileuszu, wszystkim naszym Koleżankom i Kolegom oraz Sympatykom należy życzyć w nowym 2001 roku dobrego zdrowia i pomyślności w życiu osobistym, zaś społecznikom - dalszego wytrwania w pracy, dalszej owocnej walki o dobre imię Narodowych Sił Zbrojnych i hartu ducha, aby dzieło rozpoczęte 10 lat temu było kontynuowane z takim samym zapałem i skutkiem jak dotychczas.

Stanisław Smolarz, Gdańsk, w styczniu 2001 roku