Bohdan Szucki

Do uczestników uroczystości 59. rocznicy walki oddziału "Żbika" z niemieckim oddziałem SS pod Olesznem

Dziękuję serdecznie za pamięć i zaproszenie na uroczystości w Olesznie, które od lat organizujecie w rocznicę bitwy oddziału partyzanckiego NSZ "Żbika" stoczonej z wojskami SS. Wielu z Was było uczestnikami tej bitwy, wielu z Was służyło Ojczyźnie pod rozkazami Władysława Kołacińskiego w szeregach Narodowych Sił Zbrojnych, wielu Jego żołnierzy zameldowało się swemu dowódcy, który odszedł do Boga 8 listopada 1995 roku. Na pewno wspominaliście Ich we mszy świętej, apelu poległych czy w rozmowach wspomnieniowych w czasie koleżeńskiego spotkania.

Zawsze z wielką przyjemnością i wzruszeniem jechałem do Oleszna czy Włoszczowy, aby pooddychać tak niepowtarzalną atmosferą koleżeńskości, patriotyzmu, zrozumienia konieczności działania dla naszej ukochanej Ojczyzny. Niestety dziś nie mogę być z Wami. Nie mam po prostu już sił, a ostatnia choroba okazała się bardzo wyczerpująca. Ale 27 lipca będę o godzinie dziesiątej na mszy świętej w kościele w Lublinie i wspólnie będziemy się modlić za Ojczyznę, "Żbika" i Jego żołnierzy. Szczególnie polecam Wszechmogącemu duszę naszego przyjaciela, żołnierza 4. Pułku Strzelców Podhalańskich, żołnierza NSZ w oddziale "Żbika", długoletniego prezesa Okręgu Związku Żołnierzy NSZ we Włoszczowie - Ignacego Małka.

 


Zebraliście się szanowni, drodzy Przyjaciele przy pomniku upamiętniającym wydarzenia pod Olesznem w 1944 roku. Gdyby nie wdzięczna pamięć ludzka, to ten pomnik byłby tylko zwykłym kamieniem w polu, z mniej lub bardziej czytelnym napisem, dla wielu zupełnie niezrozumiałym i nie wiadomo o czym mówiącym. A mówi on przecież o życiu dobrowolnie oddanym w obronie innych, zazwyczaj nie znanych ludzi, życie oddane za Ojczyznę Polaków, którą dzisiaj tak łatwo sprzedano za dolary, euro czy za stanowiska, których korzenie tkwią na Kremlu i stamtąd czerpią soki zdrady narodowej. Są to gorzkie słowa, ale niestety oddają prawdę. Wielu z nas walczyło różnymi sposobami z najeźdźcami naszej Ojczyzny, ale - niestety - wielu też przeszło na stronę wroga, godząc się na oddanie połowy terytorium państwa, a na pozostałej części przyczyniali się do organizowania systemu, mającego na celu zniszczenie tożsamości Narodu, jego wiary, kultury, historii, pamięci i niezależności - czyli Polskości. Skutki tej trwającej pół wieku komunistycznej niewoli tak boleśnie odczuwamy i dzisiaj, gdyż okupanci i ich polskojęzyczni poplecznicy nie dopuścili do uczciwego procesu oczyszczenia życia społecznego i państwowego, a sami z "wojujących proletariuszy", mających mocodawców na Kremlu i Łubiance, stali się wojującymi libertyńsko-kapitalistycznymi euroentuzjastami, przywłaszczając uprzednio i bez żenady majątek narodowy.

 


Wszystkiego w krótkim z konieczności liście nie można powiedzieć, ale o jednym jeszcze muszę wspomnieć. To przecież my - "katolicki naród" - tolerujemy to zło, które stało się codzienną normą we wszystkich prawie dziedzinach naszego życia społecznego i państwowego, oraz dajemy mu swoje przyzwolenie. Naturalnie, mechanizm tego "przyzwolenia" jest bardzo złożony. W rękach mających władzę są wszystkie środki potrzebne do tzw. demokratycznego zniewalania. Nie obarczajmy jednak winą tylko komunizmu i złodziejskich mafii opanowujących życie społeczne. Spróbujmy uderzyć się w piersi i odpowiedzieć na pytanie: "A co ja zrobiłem, aby temu przerażającemu złu spróbować zaradzić?" Jak Polacy zachowali się w ostatnich głosowaniach?


Drodzy Przyjaciele! Dzisiaj świętujemy i rozpamiętujemy chwałę polskiego oręża w rocznicę bitwy żołnierzy NSZ, stoczonej pod dowództwem Władysława Kołacińskiego "Żbika" pod Olesznem, bitwy z brunatnym najeźdźcą. Gdybyście nie mieli wtedy optymizmu i wiary, determinacji i zaufania, nie byłoby zwycięstwa. Mając więc nadal tę wiarę i determinację, z pomocą "Hetmanki naszych rycerzy" pokonamy również obcych i rodzimych czerwonych najeźdźców, a ich przywódcom przypominam werset z Księgi proroka Jeremiasza (Jr 23,1).
Pan mówi: "Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska".

Z wyrazami szacunku i podziękowaniami

Bohdan Szucki, prezes Związku Żołnierzy NSZ
Lublin, 21 lipca 2003 roku