Przemówienie wygłoszone na uroczystości poświęcenia tablicy upamiętniającej żołnierzy wywiadu "Zachód" ZJ-NSZ ściętych toporem w więzieniu Moabit w Berlinie. Gdańsk, Bazylika św. Brygidy, 16 września 2001 r.

Bohdan  Szucki (fot. Stanisław Biel)

Bohdan Szucki

Czcigodny księże prałacie, czcigodni księża celebransi, szanowni panowie parlamentarzyści, panie wojewodo, ekscelencje - przedstawiciele zaprzyjaźnionych państw. Wspaniała wspólnoto parafialna, żołnierze Wojska Polskiego (nie tak dawno wasi starsi koledzy nie mogli w mundurach, w ordynku uczestniczyć we mszy świętej), drodzy żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego, poczty sztandarowe - wy drodzy koledzy, mimo tak podeszłego wieku, trwacie na posterunku, dzierżąc w rękach sztandary.

Uczestniczyliśmy we mszy świętej, w której poleciliśmy Bogu dusze tych, którzy oddali życie za wolność Ojczyzny, za godność człowieka, za wiarę. Żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, mieszkający na Wybrzeżu Gdańskim, umieścili na murach Bazyliki św. Brygidy w Gdańsku, za pozwoleniem i poparciem ks. prałata, tablicę-epitafium ku czci żołnierzy ZJ-NSZ z wywiadu "Zachód", którzy zostali ścięci toporem w więzieniu berlińskim za to, że spełnili obowiązek polskiego żołnierza i obywatela. Później przez pół wieku byli odsądzani od czci i wiary przez propagandę komunistyczną. Chciano uśmiercić ich po raz drugi - śmiercią zapomnienia.

 


W katechizmie Kościoła katolickiego czytamy: Ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania. Grzebanie zmarłych jest uczynkiem miłosierdzia względem ciała; jest uczczeniem dzieci bożych będących świątynią Ducha Świętego. Z rozważań księdza Dariusza Kowalczyka wynika, że jest zrozumiałe pragnienie odnalezienia grobów bliskich zmarłych, których ciał nie potraktowano z należytym szacunkiem. Odnalezienie miejsca spoczynku szczątków oraz odpowiednie ich uczczenie może być - w perspektywie religijnej - mocnym znakiem, że od nienawiści mocniejsza jest miłość, że nie można zniszczyć człowieka, gdyż po jego stronie opowiedział się sam Bóg. W tym sensie grób przemawia bardziej niż najpiękniejszy nawet pomnik, który upamiętnia naszych zmarłych, ale znajduje się daleko od miejsca spoczynku.
Z drugiej jednak strony można zrozumieć chrześcijanina, który nie szuka za wszelką cenę nieznanego miejsca spoczynku swoich bliskich zmarłych, a koncentruje się na wspomnieniu i modlitwie, czy też budowie symbolicznego pomnika. Święty Augustyn powiedział, że: ołtarze wznosimy nie męczennikowi, lecz samemu Bogu męczenników, chociaż na grobach męczenników. W świetle powyższych rozważań trudno jest opowiedzieć się zdecydowanie za jedną z opcji dotyczących naszych bliskich, zmarłych na nieznanej ziemi. Czy należy koncentrować się na odnajdywaniu miejsc spoczynku ich szczątków, czy też lepiej stawiać symboliczne płyty i pomniki pamięci, przy których można gromadzić się na wspólnym wspomnieniu i modlitwie?


A jaki jest stosunek nas żyjących do żołnierzy NSZ zamordowanych w Berlinie? Oni oddali swe życie za Ojczyznę, za to, by ludzie, którzy przyjdą po nich, żyli w wolności - jako dzieci boże, spadkobiercy i członkowie narodu miłującego Boga, Honor i Ojczyznę. Rozejrzyjmy się wokół siebie. Popatrzmy na polskie osiedla i miasta: Włocławek - miasto Prymasa Tysiąclecia, miasto śmierci ks. Jerzego. Morderca był przecież tylko narzędziem, a gdzie są jego mocodawcy? Może kandydują do sejmu i senatu? A może już zostali wyznaczeni na stanowiska w przyszłym rządzie? Kalisz - najstarsze miasto Polski. Miasto, w którym zbeszczeszczono Papieża Polaka. I to najzupełniej bezkarnie. A nawet nagrodzono jednego z nich stanowiskiem prezydenta. Toruń - w którym odmawia się prawa do inwestycji służącej kształceniu młodzieży w duchu chrześcijańskim i nie pozwala się na rozwój katolickiej rozgłośni. Stolica Polski, w której jedna z głównych ulic nosi nazwę Armii Ludowej, a wiele pomników i tablic czci ludzi i ugrupowania zniewalające Ojczyznę. Media publiczne zamieniły się w sztaby wyborcze libertyńskiej lewicy. Telewizja publiczna nie jest wcale zainteresowana odrodzeniem moralnym społeczeństwa, które przez 40 lat było faszerowane antywartościami ideologii komunistycznej. A kto ma telewizję w swoich rękach, ten dysponuje największą siłą rażenia w dziedzinie idei, wartości, poglądów, postaci i ocen - zauważa biskup Adam Lepa.


Za tydzień będziemy mieli okazję pokazać światu, czy chcemy być narodem wolnym. To znaczy - wziąć odpowiedzialność za los własnego narodu i państwa w swoje ręce. Odpowiedzialność ta jest jednym z atrybutów ludzi wolnych. Czy z lenistwa, tchórzostwa, głupoty oddamy rządy ludziom, których czoła i sumienia zasłaniała tak niedawno przyłbica zomowskiego hełmu? Trzeba rozróżnić bezmyślne narzędzie od tych, którzy nim kierowali i tworzyli szatańskie idee. Popatrzmy uważnie czy ci sami, dzisiaj obleczeni w szaty "dobrodziejów ludu", nie sięgają po całkowitą władzę w Polsce? Quo vadis Polaku? Idziesz z własnej woli w niewolę tych, którzy przez 45 lat służyli obcym, a nie własnemu narodowi. Świętokradzko depczesz krew i pamięć tych, których Bóg jak kamień rzucił na szaniec broniący wiary i wolności, broniący honoru i przyszłości, tak jeszcze niedawno katolickiego narodu.


W Polsce od wieków z wartościami chrześcijańskimi związane są ściśle wartości patriotyczne - miłość do Ojczyzny, służba narodowi, wierność wobec zobowiązań. Nie dajmy się zwieść tym, którzy wychowali się na antyludzkiej idei komunizmu, budowanej na zakłamanym fundamencie marksizmu i leninizmu. Bądźmy aktywni. Pamiętajmy, że bezczynność unieruchamia dobro. Włoski kapłan-społecznik Oreste Benzi powtarza: Nie boję się złych ludzi, przeraża mnie natomiast milczenie uczciwych.
Solidaryzujemy się z listem otwartym księdza prałata z 21 sierpnia tego roku, w którym m.in. czytamy: Po 1989 roku deformowano charakter Solidarności przez politykę grubej kreski i narzucanie odczłowieczonej polityki finansowej wykorzystywanej przez byłą nomenklaturę i cwaniaków, (...) terapii, która gwałciła podstawowe zasady społecznej nauki Kościoła. Zwracam się do polityków, liderów ugrupowań odwołujących się do wielkiego etosu Solidarności. Nie trwońcie skarbu wolności i demokracji. Przepędźcie wszystkich niegodnych, którzy się do Solidarności przykleili w pogoni za tytułami i stanowiskami i którzy ją wciąż zdradzają. Solidaryzujemy się księże prałacie z tymi słowami.


Wybory w Polsce mają również znaczenie ideologiczne, podobnie jak to miało miejsce w dawnych, marksistowskich i ateistycznych głosowaniach, chociaż ogół nie zdaje sobie z tego sprawy - pisze ksiądz prof. Czesław Bartnik. Zdarzają się złe wybory i źli politycy. Jednak w obecnej sytuacji, Polacy nie mogą sobie pozwolić na wybieranie posłów i senatorów antypolskich, antychrześcijańskich. Człowiek musi nauczyć się wybierać. A tam, gdzie człowiek rozstrzyga lub wybiera, zawsze odpowiada za wartości.
Przypomnijmy sobie słowa, które wypowiedział umierający prymas August Hlond: Nil desperandum! Obyście nie zwątpili. Zwycięstwo przyjdzie, a będzie to ostatnie zwycięstwo i będzie to zwycięstwo Maryi. W roku 1816 Feliński pisząc "Boże coś Polskę" zakończył tą pieśń-hymn słowami, jakże i dziś aktualnymi:


Dziś, gdy ataki od kul są groźniejsze,
Niech nam ojcowska łaska Twoja sprzyja
W obronie wiary stanie każde serce,
Drogę zwycięstwa wskaże nam Maryja.
Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyzny wolność racz ratować Panie.


Czcigodny księże prałacie! Niech mi będzie wolno, w imieniu Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych i swoim własnym, złożyć najserdeczniejsze podziękowania za to, że jesteś z nami, że uczysz nas patriotyzmu i za to, że mogliśmy wmurować w tej świątyni tablicę upamietniającą naszych kolegów, którzy oddali życie za wolną Polskę. Księże prałacie, cóż możemy podarować księdzu na pamiątkę tej wspaniałej uroczystości? Pragniemy przekazać monografię modlitwy żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, która była odmawiana w naszych oddziałach wczasie okupacji. Prosimy też przyjąć pamiątkowy medal, który został wybity z okazji dziesięciolecia istnienia naszego związku. Wyszliśmy z podziemia wraz ze zwycięstwem Solidarności.