Przemówienie wygłoszone na uroczystości odsłonięcia pomnika pomordowanych w praskich więzieniach w latach 1944-1956. Warszawa, 30.09.2001 r.


Bohdan  Szucki (fot. Stanisław Biel)

Bohdan Szucki

Cztery lata temu - 22 listopada 1997 roku - został uroczyście wmurowany akt erekcyjny pomnika ku czci pomordowanych w praskich więzieniach w latach 1944-1956. W czasie tej podniosłej uroczystości modlił się z nami, jak i dziś, tak przez nas szanowany ks. biskup Zbigniew Kraszewski, nasz duszpasterz, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych w czasie okupacji niemieckiej, kapłan-patriota. Przemawiał wówczas - w imieniu Komitetu Budowy Pomnika - długoletni więzień tej osławionej i budzącej grozę katowni Urzędu Bezpieczeństwa przy ulicy 11 Listopada (dziś Namysłowskiego), kolega Witold Grzebski. Złożył wówczas szczególne podziękowanie tym wszystkim, którzy podjęli się trudu wzniesienia tego monumentu. My, zgromadzeni dzisiaj na modlitwie i uroczystym odsłonięciu gotowego już pomnika, chcemy wyrazić słowa podziwu i gorące podziękowania w pierwszym rzędzie Komitetowi Budowy Pomnika, Związkowi Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, bratnim kombatanckim organizacjom niepodległościowym i wszystkim tym, którzy wspierali i przyczynili się do zakończenia tego wspaniałego dzieła i uświetniają dzisiaj swą obecnością tę uroczystość. Szczególne słowa serdecznego podziękowania i podziwu ślemy naszej koleżance, towarzyszce doli i niedoli w walce o Niepodległą, więźniarce tego więzienia - pani Jadwidze Obrembalskiej, która przewodniczyła komitetowi i była duszą wszelkich poczynań, czasami bardzo skomplikowanych i niewdzięcznych. Ale jej wiara, poświęcenie i wytrwałość doprowadziły to dzieło do szczęśliwego końca - dziękujemy.

Karno-Śledcze Więzienie III na Pradze było jednym z najbardziej okrutnych katowni Urzędu Bezpieczeństwa PRL i wplotło się w historię stolicy. Historia Warszawy to nie tylko rozwój pięknego miasta, to nie tylko ośrodek kultury, sztuki, myśli, działania obywatelskiego, promieniujący na cały kraj, ale to miasto dzielące zwycięstwa i klęski narodu, miasto, które nie żałowało krwi swoich najlepszych córek i synów, gdy naród, gdy państwo były w potrzebie.

 


Najazd szwedzki (1656).
Wojny na początku XVIII wieku.
Insurekcja kościuszkowska - rzeź Pragi (4 listopada1794).
Powstanie listopadowe (1830) - Belweder, Arsenał, Grochów, obrona Woli.
Noc z 15 na 16 października 1861 r. - nabożeństwa patriotyczne w kościołach Warszawy. Wojska rosyjskie włamują się do świątyń, aresztując tysiące osób.
Powstanie styczniowe (1863). Cytadela - lochy i szubienice dla patriotów. 5 sierpnia 1864 r. ginie powieszony Romuald Traugutt wraz z czterema współpracownikami.


Trzeba też przypomnieć i oddać hołd najwyższy bohaterskiemu majorowi Walerianowi Łukasińskiemu. Po 42 latach pobytu w lochu Szlisselburga, zakuty w kajdany, schorowany i ślepy pyta się nowych więźniów wtrąconych po powstaniu styczniowym - "czy Polska żyje?". I cóż my dzisiaj jemu odpowiemy? Obawiam się, że - w wyniku obłąkanej propagandy i antynarodowego systemu wychowawczego - większość społeczeństwa w ogóle nie wie, kim był Walerian Łukasiński.
Rok 1920 - cud nad Wisłą. Jedna z najważniejszych bitew w historii ludzkości. Ci żołnierze, którzy w niej bohatersko uczestniczyli na przedpolach Warszawy, w okresie komunistycznego zniewolenia zostali programowo skazani na wymazanie z pamięci narodowej. Podobnie jak i "żołnierze wyklęci" w latach 1944-1990.
Rok 1939 - bombardowania otwartego miasta. 8 września 1939 - natarcie na Warszawę. Obrona - zginęło ponad 10 tysięcy, a rannych zostało ponad 50 tysięcy osób cywilnych. Kapitulacja 28 września 1939.


Okupacja niemiecka. Palmiry, lasy kabackie i chojnowskie, aleja Szucha, Pawiak, Getto, egzekucje uliczne, KL Warschau.
Powstanie warszawskie. Ponad 200 tysięcy mogił na ulicach, placach i skwerach Warszawy.
Rok 1945 - kapitulacja Niemiec, ale Warszawa i kraj nie zaznają spokoju.
Okupacja sowiecka i PRL, których koniec symbolizuje ten pomnik.


Warszawa to wielka nekropola, a to więzienie, to miejsce wielkich zbrodni jest jednym z ogniw tak niestety długiego łańcucha miejsc martyrologii narodowej. Tym tragiczniejsze jest, że zbrodni tych dokonywali ludzie mówiący po polsku, ludzie, którzy zaprzedali się nie tylko wrogiemu państwu, ale co gorsza - obcej, zbrodniczej ideologii.
Z niedowierzaniem i przerażeniem słuchamy obecnie wypowiedzi wielu tzw. lewicowych polityków, usprawiedliwiających, ba, a nawet gloryfikujących czyny zwyrodniałych morderców i zdrajców oraz czasy PRL-owskiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i innych struktur represji i zniewolenia. Okres ten ocenił Sejm Rzeczypospolitej w roku 1994, podejmując uchwałę, która stwierdza, że struktury Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, Informacji Wojskowej, Prokuratury Wojskowej i Sądownictwa Wojskowego PRL-u, zwalczające niepodległościowe organizacje, prowadziły działalność zbrodniczą. Polegała ona na stosowaniu terroru i zamachów skrytobójczych wobec patriotów polskich, na masowych bezprawnych i bezpodstawnych aresztowaniach, na stosowaniu tortur, które prowadziły do śmierci lub trwałego kalectwa wielu aresztowanych, na wymuszaniu fałszywych oskarżeń i samooskarżeń, na inspirowaniu prowokacji, na łamaniu podstawowych praw człowieka.

Wydaje się jednak, że ostatnie pół wieku zmieniło postępowanie wielu społeczeństw. Dziś cały cywilizowany świat jednoznacznie ocenił wypadki, które rozegrały się 11 września w Stanach Zjednoczonych. Oburzenie, solidarność, współczucie, modlitwa. A jak ten sam świat reagował na ludobójstwo sprzed ponad pół wieku - choćby tu, w Warszawie? W II wojnie światowej Polacy dali świadectwo wierności Bogu i Ojczyźnie oraz dotrzymywaniu zobowiązań. Ginęli w obozach niemieckich, Katyniu, sowieckich łagrach, na wszystkich frontach świata. Ryzykowali śmiercią ratując Żydów. A po wojnie zwycięzcy oddali nas we władanie imperium zła - Związkowi Sowieckiemu. I znowu w wyniku przemocy zginęły dziesiątki tysięcy Polaków mordowanych w więzieniach, takich jak na Pradze. Ten ówczesny "wolny świat" milczał, a jego przedstawiciele ściskali dłonie zbrodniarzom, zgodnie z protokołem dyplomatycznym.
Nieosądzone zbrodnie rodzą nowe.


Włoski kapłan-społecznik Oreste Benzi powtarzał: Nie boję się złych ludzi, przeraża mnie natomiast milczenie uczciwych. Dzisiaj, w czasie mszy świętej, modliliśmy się słowami:
On wiary dochowuje na wieki,
Uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
Chlebem karmi głodnych,
Wypuszcza na wolność uwięzionych
.


Trzeba przypomnieć światu starą zasadę moralną, wyznawaną przez Kościół, że cel nie uświęca środków. To przecież komuniści głosili, że wszystko, co służy rewolucji, co służy budowaniu komunizmu jest dobre i słuszne; nawet największe zbrodnie. Zdawało się, że panowanie wielkich zbrodniarzy, dla których życie ludzkie nie przedstawia żadnej wartości, minęło i u nas, i w skali świata. Ale tak nie jest. I na świecie, i u nas.
Tylko zasady cywilizacji chrześcijańskiej, które wypływają z Ewangelii są podstawą do zachowania porządku w świecie. Z jaką łatwością i cynizmem ugrupowania wywodzące się ze zbrodniczego komunizmu chcą nam narzucić równie niebezpieczne poglądy libertyńskiego Zachodu.
Takie to myśli nasuwają się, gdy patrzymy na ten monument, wzniesiony przez szlachetnych ludzi na prochach męczenników. Święty Augustyn powiedział, że ołtarze wznosimy nie męczennikowi, lecz samemu Bogu męczenników, chociaż na grobach męczenników. A jaki jest stosunek nas żyjących do cierpień męczenników PRL-owskich więzień, do ich ofiary? Męczennicy ci oddali swe życie za Ojczyznę, za to, by ludzie, którzy przyjdą po nich, żyli w wolności - jako spadkobiercy i członkowie narodu miłującego Boga, Honor i Ojczyznę.


W Kazachstanie w czasie Swej pielgrzymki Jan Paweł II mocno akcentował prawo do obecności wartości religijnych w życiu społeczeństw. Papież przestrzegł przed niebezpieczeństwem niewolniczego upodabniania się do kultury zachodniej, której wzorce coraz bardziej ujawniają stopniowe zubożenie duchowe i moralne.
W liście wielkiego papieża-Polaka, przekazanym z okazji uroczystości norwidowskich czytamy: Ileż polskich spraw toczyłoby się inaczej, gdyby Polacy odnaleźli w swoim sumieniu prawdę głoszoną przez Norwida, że "Ojczyzna jest to zbiorowy obowiązek, który składa się w naturze rzeczy z dwóch: z obowiązującego Ojczyznę dla człowieka i obowiązującego człowieka dla Ojczyzny". Dzisiaj wydaje się, że o tym zapomniano.
Zapomnieliśmy również, że komunistyczna Międzynarodówka stawiała za swój cel niszczenie państw narodowych. Czynili to również protoplaści dzisiejszego "zwycięskiego ugrupowania" w Polsce. Dążyli oni do unicestwienia Państwa Polskiego. Jeszcze nie tak dawno czyniono to z bronią w ręku, mordując tych, którzy ośmielili się występować w obronie niepodległych ojczyzn.


Tak, Warszawa jest wielką nekropolą, gromadzącą prochy najlepszych dzieci Ojczyzny, a to więzienie powinno doczekać się jak najszybciej monografii dokumentującej bohaterstwo i zbrodnie. Zbrodnie, które starano się ukryć w przeszłości, a które i dziś ci, co lansują hasło "wybierzmy przyszłość", chcieliby wymazać z pamięci.

Człowiek wierzący jest człowiekiem nadziei. Umierający prymas Polski August Hlond powiedział: Nil desperandum! Obyście nie zwątpili. Zwycięstwo przyjdzie (...) i będzie to zwycięstwo Maryi. W roku 1816 Feliński pisząc "Boże coś Polskę" zakończył tę pieśń słowami także i dziś aktualnymi:
Dziś, gdy ataki od kul są groźniejsze, (...)
Drogę zwycięstwa wskaże nam Maryja.
Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyzny wolność racz ratować Panie!
.
Weźmy do serca słowa Jana Pawła II, który wołał na polskiej ziemi: Nie lękajcie się. Powtórzył z mocą: Nie lękajcie się. Ducha nie gaście. Stefan Kardynał Wyszyński pouczał: Łatwo jest zmienić ustrój, trudniej odmienić człowieka. A Seneka, retor rzymski, jest autorem tej mądrej sentencji: I po złych zbiorach trzeba siać.