Leonard Szczęsny Zub-Zdanowicz urodził się 6 listopada 1912 roku w Popowcach pod Starokonstantynowem na Wołyniu, a zmarł 12 sierpnia 1982 roku w Waterbury w stanie Connecticut w USA. W konspiracji używał nazwiska "Leon Pyszkowski" oraz pseudonimów: "Dor" (w AK) i "Ząb" (w NSZ).

Otrzymał następujące awanse wojskowe: podporucznika rezerwy kawalerii (1933); podporucznika służby czynnej żandarmerii (1938); porucznika służby czynnej żandarmerii, a potem kawalerii (1941); rotmistrza (1942, zweryfikowany w 1949); kapitana NSZ (1943); majora NSZ (1944); podpułkownika NSZ (1945); majora służby czynnej kawalerii (1957).

 

Posiadał następujące ordery i odznaczenia: Krzyż Virtuti Militari V klasy za kampanię wrześniową 1939, Krzyż Walecznych (nadany 1944), Srebrny Krzyż Narodowego Czynu Zbrojnego z Mieczami II Klasy (nadany w grudniu 1944), odznakę spadochronową "cichociemnych", cztery odznaczenia angielskie - w tym Złotą Gwiazdę za Wojnę 1939-1945 (The Golden 1939-1945 Star), jeden medal francuski oraz Miecze Hallerowskie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej.

 

Leonard Zub-Zdanowicz wywodził się z rodziny ziemiańskiej o długiej tradycji patriotycznej. Dziadkowie jego brali udział w powstaniu styczniowym. Jego matką była Maria z domu Dunin-Juniewicz herbu Łabędź, a ojcem Meliton Zub-Zdanowicz herbu Jastrzębiec, uczestnik strajków studenckich podczas rewolucji 1905 roku, z wykształcenia agronom. Po pierwszej wojnie światowej ojciec był dyrektorem filii Lubelskiego Syndykatu Rolniczego w Opolu Lubelskim, a jednocześnie pracował w swoim majątku w Polanówce-Dobre. Leonard miał dwójkę rodzeństwa: młodszą siostrę Julitę i młodszego brata Wiktora, później żołnierza września, kampanii francuskiej i Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego.

 

Młody Leonard początkowo pobierał nauki w domu. Dopiero w 1928 roku zaczął uczęszczać do Gimnazjum Humanistycznego im. Stanisława Staszica w Hrubieszowie, gdzie należał do harcerstwa. Maturę zdał w 1930 roku. W 1931 roku podjął studia w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na wydziale prawa. Z początku należał do organizacji Bratniej Pomocy Studentów ("Bratniak"), lecz wkrótce przeniósł się do prorządowego Legionu Młodych. Był też członkiem korporacji studenckiej Concordia Lublinensis i sodalisem mariańskim. Od polityki jednak stronił. Napisze o sobie: [Przed wojną] nie byłem zaangażowany politycznie w żadnej partii, a raczej wychowany w tradycji tak zw. "Piłsudczyzny". Dyplom magistra prawa na Wydziale Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych otrzymał w 1935 roku. Rozpoczął wkrótce pracę w Izbie Skarbowej w Lublinie, potem w Garwolinie i Łukowie.

 

Jeszcze przed studiami Zub-Zdanowicz rozpoczął służbę wojskową. 15 sierpnia 1930 wstąpił do Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu, a ukończył ją 30 czerwca 1931 roku. Następnie służył w 1. Pułku Strzelców Konnych Raszyńskich w Garwolinie. Opuścił armię jako podporucznik rezerwy kawalerii ze starszeństwem od 1 stycznia 1933. Jednakże pięć lat później zdecydował się na powrót do wojska na stałe, odbywając kurs dla dowódców szwadronu ciężkich karabinów maszynowych w Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Następnie, już jako oficer służby czynnej, odbył przeszkolenie w Centrum Wyszkolenia Żandarmerii. 15 września 1938 roku Zub-Zdanowicz został zaliczony w poczet członków Korpusu Oficerów Żandarmerii, w stopniu podporucznika. We wrześniu 1938 został odkomenderowany do Białegostoku, gdzie służył w 3. Dyonie Żandarmerii, jednostce 29. Grodzieńskiej Dywizji Piechoty.

 

Kampanię wrześniową Zub-Zdanowicz odbywał początkowo jako dowódca 29. Plutonu Polowego Żandarmerii. Pełnił też funkcję dowódcy ochrony sztabu 29. DP pułkownika Ignacego Oziewicza. W ramach tej jednostki między 5 a 8 września uczestniczył w walkach nad Pilicą, a następnie nad Wisłą. Po rozbiciu dywizji przez Niemców w dniu 8 września w okolicach Dobrej Woli w Kieleckiem, Zub-Zdanowicz zdołał się przebić przez Wisłę i na Lubelszczyźnie wszedł w skład zgrupowania bojowego generała brygady Brunona Edwarda Olbrychta, gdzie pełnił obowiązki szefa bezpieczeństwa sztabu 13. Brygady pułkownika artylerii Wacława Szalewicza. Zgrupowanie gen. Olbrychta usiłowało przebijać się do Lwowa i toczyło ciężkie walki, głównie z Niemcami: 19 września pod Krasnymstawem, 20 września w Wojsławicach (z Ukraińcami), 21 września pod Cześnikami, 22 i 23 września pod Tomaszowem Lubelskim, 24 pod Krasnobrodem, a 25 września pod Bożą Wolą. Tam też ppor. Zub-Zdanowicz za dzielność okazaną w boju został przedstawiony do Virtuti Militari.

 

Dnia 27 września gen. Olbrycht skapitulował przed Niemcami w Terespolu, jednakże części jego żołnierzy - w tym Zub-Zdanowiczowi - udało się przebić przez pierścień okrążenia. Następnie Zub-Zdanowicz dołączył do grupy "Chełm", składającej się z rozbitków z 22. Pułku Ułanów pod komendą płk. dypl. kawalerii Władysława Płonki, jednego z oficerów zgrupowania dowodzonego przez pułkownika Tadeusza Zieleniewskiego. Zub-Zdanowicz przydzielony został do zdziesiątkowanego 1. Pułku Szwoleżerów, a następnie mianowano go oficerem łącznikowym między płk. Płonką a podpułkownikiem kawalerii Feliksem Kopciem, komendantem 1. Pułku Kawalerii KOP i innych oddziałów jazdy.

 

Zgrupowanie usiłowało przedrzeć się na Węgry, jednakże zostało otoczone przez Niemców z jednej strony, a Rosjan z drugiej. Tocząc ciężkie walki na przemian z obydwoma wrogami, zgrupowanie posuwało się na południowy wschód. 29 września żołnierze płk. Zieleniewskiego walczyli z Wehrmachtem pod Polichną Dolną i Janowem Lubelskim; 30 września z Armią Czerwoną o miejscowość Krzemień.

 

Gdy 1 października dowództwo zgrupowania zdecydowało kapitulować przed Armią Czerwoną, ppor. Zub-Zdanowicz odmówił wypełnienia rozkazu o kapitulacji, który otrzymał od swojego bezpośredniego przełożonego rtm. Franciszka Józefa Flatau z 1. Pułku Szwoleżerów. Zub-Zdanowiczowi udało się przemknąć przez pierścienie sowiecki i niemiecki i szczęśliwie dotrzeć do domu. Płk. Zieleniewskiemu udało się zbiec z niewoli sowieckiej. Natomiast pułkownicy Płonka i Kopeć, jak równie rtm. Flatau i wielu innych oficerów, wiosną 1940 roku zostali zamordowani przez NKWD w Katyniu.

 

W listopadzie 1939 roku Zub-Zdanowicz nawiązał kontakt z organizacją Służba Zwycięstwu Polski i, wraz z bratem, w grudniu przekradł się przez Tatry i Słowację na Węgry, gdzie był krótko przetrzymywany w twierdzy Ves. 27 stycznia 1940 roku dotarł do koszar na Boulevard Bessi res w Paryżu, skąd skierowano go do obozu szkoleniowego w Coetquidan w Bretanii. Tam dostał przydział do Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich generała Zygmunta Szyszko-Bohusza, gdzie do 28 lutego zorganizował 15. Pluton Żandarmerii.

 

23 kwietnia Zub-Zdanowicz wraz z brygadą wypłynął z portu Brest do Narviku w Norwegii. Lądowanie nastąpiło 8 maja. Zub-Zdanowicz pełnił służbę szefa bezpieczeństwa sztabu gen. Szyszko-Bohusza, z którym wszedł do zdobytego Narviku, a oprócz tego odbywał patrole rozpoznawcze do Elvesletten (Ballangen) i do Liedland (Liljedal). 29 maja Zub-Zdanowicz wraz z żandarmami zdusił w zarodku próbę niemieckiej dywersji w rejonie sztabu brygady. Natomiast 6 czerwca organizował ewakuację oddziałów brygady do Francji. Sam znalazł się w I Półbrygadzie płk. Benedykta Chlusewicza. Jego jednostka przybyła do Brestu 17 czerwca i zajęła stanowiska bojowe w miejscowości Plougastel. 18 czerwca I Półbrygadzie udało się załadować na okręt brytyjski i dotrzeć 20 czerwca do portu Plymouth.

 

Następnie Zub-Zdanowicza i jego towarzyszy skierowano do obozu zbornego w Szkocji. 22 sierpnia 1940, ze względu na rozformowanie Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, 15. Pluton Żandarmerii został wcielony do 2. Plutonu Żandarmerii przy 3. Brygadzie Kadrowej Strzelców generała brygady Władysława Langnera i zakwaterowany w obozie Biggar, w hrabstwie Lanark. Stamtąd Zub-Zdanowicz przeniósł się do miasteczka Moffat, a w grudniu do Cowdenbeath w hrabstwie Fife. Na początku 1941 roku odebrano mu dowództwo plutonu żandarmerii i przeniesiono do 7. Brygady Kadrowej Strzelców w Dunfermline. W końcu kwietnia Zub-Zdanowicz został mianowany porucznikiem. Przydzielony został też do 8. Brygady Kadrowej Strzelców (oddział rozpoznawczy), a następnie do 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała brygady Stanisława Sosabowskiego.

 

W lipcu 1941 zgłosił się na skok do Polski i rozpoczął trening "cichociemnego". Pierwszy kurs odprawowy zakończył 14 kwietnia 1942 roku i tego dnia został przeniesiony z 1 Brygady Spadochronowej do dyspozycji Oddz.[iału] VI. Sztabu N.[aczelnego] W.[odza]. Od 20 kwietnia oczekiwał na przerzut do Polski wraz z ekipą w składzie: Bolesław Kontrym ("Baca", "Żmudzin"), Mieczysław Hugo Eckhard ("Bocian"), Hieronim Łagoda ("Lak"), Michał Fijałka ("Kawa") i Wacław Kopisto ("Kra"). Do lotu do kraju na wiosnę nie doszło.

 

W czerwcu Zub-Zdanowicz stanął do raportu u generała Władysława Sikorskiego z prośbą o przeniesienie do Korpusu Oficerów Kawalerii, do której to prośby Naczelny Wódz się przychylił. Latem 1942 Zub-Zdanowicz wraz z Kontrymem prowadził kurs spadochronowy w Ringway. Następnie wraz z towarzyszami odbył kolejny, tym razem rozszerzony, kurs odprawowy od 28 lipca do 18 sierpnia w Audley End. 1 września 1942 roku ekipa nr 11 wyleciała z Anglii do Polski w ramach operacji "Smallpox". Za sam fakt wykonania skoku Zub-Zdanowicz miał być automatycznie awansowany na rotmistrza.

 

Przy skoku, który nastąpił nad ranem 2 września 1942 na AK-owską placówkę "Rogi", 16 km na północny wschód od Grójca, Zub-Zdanowicz złamał nogę. Został więc przekazany pod opiekę placówki AK w pobliskiej wsi Prażmów. Ze względów na wymogi bezpieczeństwa AK-owcy przetransportowali go 3 września do placówki NSZ-owskiej w leśniczówce Rogi, skąd tego samego dnia zawieziono go na melinę NSZ do Zalesia Górnego pod Warszawą. Następnie 17 września AK-owcy przewieźli go do mieszkania pani Stefanii Dowgiałło w Warszawie. Po krótkim pobycie w szpitalu Świętego Ducha, Zub-Zdanowicz zamieszkał pod koniec września u dr. Jacka Masiorskiego, a następnie w listopadzie u pani Marii Zawadzkiej.

 

Pod koniec października został włączony do organizacji dywersyjnej "Wachlarz", z przydziałem do III Odcinka, jednakże - ze względu na nie zagojoną nogę - jego działalność ograniczała się do udzielania swojej meliny na odprawy oraz służenia za skrzynkę kontaktową. Zub-Zdanowicz współpracował bezpośrednio z dowódcą "Wachlarza" podpułkownikiem Remigiuszem Grocholskim ("Doktor", "Inżynier"), ze swoim przełożonym kpt. Kontrymem oraz z por. Janem Piwnikiem ("Ponury"). Zub-Zdanowicz uczestniczył między innymi w teoretycznym opracowaniu uderzenia na więzienie w Pińsku, którą to akcję wzorowo wykonał por. Piwnik.

 

Po rozbiciu organizacji "Wachlarz" przez Gestapo, na początku roku 1943, Zub-Zdanowicz rozpoczął poszukiwania przydziału do partyzantki. Co prawda teoretycznie, jeszcze 26 lutego 1943 roku, przekazano go wraz z Kontrymem Komendzie Okręgu "Twierdza" (Brześć) AK, lecz w praktyce nadal pozostawał w Warszawie bez przydziału bojowego. Jeszcze w marcu nawiązał kontakt ze znajomymi oficerami AK z 1. Pułku Strzelców Konnych, lecz z przystąpienia do pułku nic nie wyszło, bowiem jednostka ta była zaledwie na szczeblu odtwarzania. W kwietniu Zub-Zdanowicz wystąpił do przełożonych o pozwolenie na wyjazd z por. Piwnikiem w Kieleckie w celu organizowania partyzantki. Jednakże Komenda Główna AK odmówiła przychylenia się do tej prośby.

 

Przynajmniej od grudnia 1942 roku jego znajomi NSZ-owcy, właściciele pierwszej meliny, proponowali Zub-Zdanowiczowi przejście do ich organizacji, na co się nie zgodził. Po negatywnym rozpatrzeniu jego prośby w sprawie wyjazdu na Kielecczyznę z por. Piwnikiem, do rtm. Zub-Zdanowicza w maju 1943 r. zgłosił się jego dawny kolega za studiów i ze sztabu 29. Dywizji Piechoty z kampanii wrześniowej, major dypl. Stanisław Żochowski ("Bohdan", "Strzała"). Żochowski zaproponował Zub-Zdanowiczowi tworzenie oddziałów Akcji Specjalnej NSZ na Lubelszczyźnie. Zub-Zdanowicz na razie odmówił. Niedługo potem KG AK zaproponowała Zub-Zdanowiczowi utworzenie oddziału likwidacyjnego w Warszawie - prawdopodobnie przyszłej "Sztafety-Podkowy". Ponieważ dowództwo AK dało mu do zrozumienia, że propozycję może przyjąć bądź odrzucić, Zub-Zdanowicz zrezygnował z tej propozycji, bowiem nie znał na tyle stosunków w Warszawie aby móc skompletować sobie oddział takiego typu, a chciał bardzo iść do partyzantki.

 

Odrzucenie propozycji AK-owskiej było tym łatwiejsze, że mjr Żochowski, przy następnym spotkaniu, wyjawił Zub-Zdanowiczowi, że Komendantem Głównym NSZ jest ich dowódca z kampanii wrześniowej, płk. Oziewicz, a następnie stwierdził, że płk. Oziewicz obiecał załatwić z KG AK wszystkie formalności związane z przejściem Zub-Zdanowicza do NSZ. Po naradzie ze swoim przyjacielem kpt. Kontrymem, Zub-Zdanowicz przyjął propozycję NSZ-owską. Przejście Zub-Zdanowicza do NSZ było rzeczą kontrowersyjną, a niektórzy oskarżyli go nawet, raczej niesprawiedliwie, o dezercję z AK.

 

Na początku czerwca Zub-Zdanowicz pojechał na Lubelszczyznę i rozpoczął współpracę z komendantem Okręgu III NSZ, podpułkownikiem Zygmuntem Broniewskim ("Bogucki"). 5 lipca dotarł do dowodzonego przez podporucznika Henryka Figuro-Podhorskiego ("Step") oddziału NSZ tzw. Aleksandrówki, w okolicy Szwedzkiej Górki w Kraśnickiem. Główną bazą oddziału był folwarczek w Borowie, dzierżawiony przez majora Jana Poray-Wybranowskiego ("Radosz"). Oprócz tego Zub-Zdanowicz miał współpracować w terenie, między innymi, z następującymi oficerami NSZ: porucznikiem Kazimierzem Poray-Wybranowskim ("Kret"), podporucznikiem Wacławem Piotrowskim ("Cichy"), podporucznikiem Leonem Cybulskim ("Znicz") oraz, tymczasowo, z porucznikiem Ryszardem Ławruszczukiem ("Zagłoba"). Jeśli chodzi o oficerów AK, to Zub-Zdanowicz bojowo współpracował z kapitanem Tadeuszem Wingertem ("Warta"), porucznikiem Stanisławem Łokuciewskim ("Mały"), oraz kapitanem Henrykiem Dekutowskim ("Zapora"). Utrzymywał też kontakt przez Wisłę ze swoim kolegą cichociemnym por. Piwnikiem ("Ponury").

 

Skład etniczny oddziałów pod komendą Zub-Zdanowicza był przede wszystkim polski, chociaż zdarzali się Rosjanie, Żydzi, Gruzini, Ukraińcy, Białorusini, a nawet jeden Belg. Zgodnie z założeniami odgórnymi przyjętymi przez Dowództwo NSZ, jak również wedle przekonań własnych, Zub-Zdanowicz unikał prowokowania Niemców (czy też jakichkolwiek sił będących w służbie okupanta). Atakował ich tylko, działając w obronie własnej bądź w obronie ludności cywilnej, jak również w ramach współpracy z innymi oddziałami partyzantki niepodległościowej, najczęściej AK. Ważnym aspektem działalności Zub-Zdanowicza były akcje typu policyjnego, skierowane przeciwko żerującym na ludności miejscowej grupom rabunkowym - bądź powszechnie uważanym za takie - a więc przede wszystkim przeciw oddziałom komunistycznym. (Opisując walkę NSZ z komunistami, ograniczam się do wymienienia tych akcji, które inicjował NSZ. Oprócz tego chciałbym stwierdzić, że mówiąc o kierowanych przez komunistów oddziałach zbrojnych, używam określenia oddziały komunistyczne, co nie znaczy, że uważam wszystkich partyzantów, czy nawet większości z nich, w grupach prosowieckich za marksistów, a raczej określam jedynie ich przynależność organizacyjną).

 

Oto krótka chronologia działań Zub-Zdanowicza na Lubelszczyźnie od czerwca 1943 do czerwca 1944. Od lipca do listopada 1943 Zub-Zdanowicz rozbudował oddział, jak również - jak to określano w języku wojskowym - oczyszczał teren z elementów wywrotowo-bandycko-komunistycznych, które bardzo dawały się we znaki zarówno członkom podziemia niepodległościowego, jak i mieszkańcom powiatu kraśnickiego. Najgłośniejszą sprawą związaną z nazwiskiem Zub-Zdanowicza są naturalnie wypadki borowskie. Otóż 9 sierpnia 1943, w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach, partyzanci Zub-Zdanowicza otoczyli, fortelem rozbroili, a następnie rozstrzelali 32 członków, wywodzącego się częściowo z grupy rabunkowej Józefa Liska i Józefa Pacyny ("Bartosz", "Chrzestny"), oddziału Gwardii Ludowej im. Jana Kilińskiego pod komendą Stefana Skrzypka ("Słowika").

 

Oprócz tego, patrole pod komendą "Znicza", "Kreta", "Cichego" i Stanisława Młynarskiego ("Orła") likwidowały, częstokroć w ramach odwetu, grupy partyzantów sowieckich i rodzimych komunistów. Takie wypadki miały miejsce pod koniec sierpnia w Bystrzycy, na początku września dwukrotnie w okolicach Zakrzówka i pod Psim Borkiem i w październiku w Kolonii Stany, w Zarajcu Saneckim, w Rzeczycy Księżej, w Brzozówce, w Wyżnicy i we wsi Baraki pod Zaklikowem. Na początku listopada w rejonie Budzynia w Kraśnickiem sam Zub-Zdanowicz dowodził akcją na grupę rabunkową "Lońki", składającą się z byłych GL-owców. Kilka dni później "Cichy" rozbił grupę rabunkową "Mazurów", wywodzących się z luźnego oddziału Stanisława Kiełbasy ("Dziadek"), który wkrótce miał wejść w skład Armii Ludowej. Naturalnie komuniści nie pozostali dłużni i wykonali całą serię wyroków na niepodległościowcach z NSZ oraz z AK.

 

Jeżeli chodzi o akcje przeciw Niemcom, to jeszcze 7 lipca patrol oficerski NSZ pod dowództwem Zub-Zdanowicza zastrzelił dwóch niemieckich żołnierzy pod wsią Terpentyna. 28 lipca NSZ-owcy ostrzelali i zniszczyli samochód na szosie Kraśnik-Biłgoraj, zabijając czterech Niemców, w tym Kreishauptmanna z Krasnegostawu. 16 sierpnia NSZ-owcy przeprowadzili nieudany atak na Komunalną Kasę Oszczędności w Janowie Lubelskim. Na początku września żołnierze Zub-Zdanowicza stoczyli zwycięską walkę z oddziałem niemieckiej żandarmerii w Biłgorajskiem. Największa akcja, przeprowadzona wspólnie z AK, miała miejsce, gdy oddziały NSZ pod komendą Zub-Zdanowicza osłaniały odbicie przez żołnierzy AK - pod dowództwem kapitana Tadeusza Sztumberk-Rychtera ("Żegota") - więźniów z więzienia w Biłgoraju. 24 września rano NSZ-owcy ostrzelali i zniszczyli kilka samochodów na drodze Biłgoraj-Krzeszów, a następnie wieczorem stoczyli zwycięski bój z obławą żandarmerii z Biłgoraja, rozbijając wroga doszczętnie w rejonie wsi Momoty. W tym czasie odciążeni AK-owcy bez przeszkód uwolnili więzionych w Biłgoraju.

 

Następnie, wspólnie z AK-owcami oraz z czasowo podporządkowanym Zub-Zdanowiczowi oddziałem Narodowej Organizacji Wojskowej kapitana Franciszka Przysiężniaka ("Ojciec Jan"), NSZ-owcy wzięli udział w wyprawie aprowizacyjno-karnej na Ukraińców w okolicach Zamościa i Leżajska. W jej ramach partyzanci Zub-Zdanowicza walczyli na początku października z Niemcami i policją miejscową we wsi Piskorowice. Kilka dni potem zaatakowali posterunek policji we wsi Sieniawa w Jarosławskiem, a następnie rozbili placówki Luftwaffe w Kolonii Rudnik i Manowie w powiecie niżańskim. Pod koniec października NSZ-owcy rozbroili patrol niemiecki w Sulowie pod Kraśnikiem. Dnia 14 listopada 1943 pod Borowem odbyła się koncentracja wszystkich oddziałów uznających zwierzchnictwo rotmistrza Zub-Zdanowicza - "Zęba". Przybyli partyzanci "Stepa", "Znicza", "Cichego", "Ojca Jana", oraz część Kawalerii Zawichostowskiej pod wodzą Mariana Kaczmarskiego ("Dymszy"). Z oddziałów tych utworzono, składający się z trzech baonów, 1. Pułk Partyzancki Legii Nadwiślańskiej Ziemi Lubelskiej.

 

W okresie od 14 listopada 1943 do 1 stycznia 1944 Legia Nadwiślańska stoczyła następujące boje: 15 listopada podchorążówka NSZ wraz z patrolem minerskim AK wysadziły w powietrze i ostrzelały niemiecki pociąg urlopowy w okolicy wsi Lipa między Rozwadowem a Janowem Lubelskim. 23 listopada NSZ-owcy stoczyli walkę z konwojem niemieckim pod Kamienną Górą na szosie Wólka Szczecka-Gościeradów, uwalniając kilku więźniów; parę godzin potem ten sam konwój ostrzelali "Zniczowcy". Następnie Zub-Zdanowicz rozpuścił pułk na okres zimowy. "Ojciec Jan" odszedł na południe, gdzie w listopadzie walczył z ekspedycją pacyfikacyjną żandarmerii pod wsią Kurzyna, a w grudniu "Step" zaatakował garnizon Gwardii Ludowej we wsi Grabówka pod Annopolem, a następnie walczył z patrolem żandarmerii na drodze do Borowa. 11 grudnia "Zniczowcy" pod osobistą komendą Zub-Zdanowicza opanowali stację kolejową Wilkołaz pod Lublinem, rozbrajając załogę niemiecką. Natomiast około 18 grudnia w Zdziechowicach partyzanci "Zęba" rozbili grupę rabunkową "Dziadka".

 

Okres Bożego Narodzenia i Nowego Roku Zub-Zdanowicz spędził wraz ze "Stepowcami" w majątku Borów. Wysyłano patrole po okolicy, które od czasu do czasu walczyły z Niemcami, a częściej broniły mieszkańców Kraśnickiego przed rozmaitymi rabusiami, jak również usiłowały zapobiec - często bezskutecznie - rozszerzającej się fali zabójstw popełnianych przez komunistów na niepodległościowcach. I tak, pod koniec grudnia 1943 roku w Stryjowie miała miejsce walka z sowieckimi partyzantami z 4. "Batalionu" GL. Natomiast na początku stycznia 1944 patrol od "Stepowców" stoczył walkę z Niemcami pod Kraśnikiem, a parę dni potem Zub-Zdanowicz, który właśnie otrzymał awans na majora NSZ, został ostrzelany podczas patrolu, prawdopodobnie przez snajpera komunistycznego.

 

Zimowanie oddziału w Borowie zostało zakłócone 2 lutego 1944 niemiecką pacyfikacją tej i kilku okolicznych wsi. Mimo, że w pacyfikacji wzięło udział kilka tysięcy Niemców wspomaganych wozami pancernymi, artylerią i lotnictwem, mjr. Zub-Zdanowiczowi udało się wyprowadzić z  matni swój około pięćdziesięcioosobowy oddział, jak również ponad dwieście osób ludności cywilnej. W pacyfikacji zginęło 800 osób cywilnych. "Stepowcy" pod komendą Zub-Zdanowicza przeszli do Lasów Janowskich, gdzie zarządzono koncentrację pułku NSZ. Większość oddziałów stawiła się na miejsce bez przeszkód. Niemcom udało się jedynie rozbić 23 lutego pod Borowem patrol wachmistrza Stanisława Skowrońskiego ("Knoll").

 

Tymczasem nad całą Legią Nadwiślańską zawisło niebezpieczeństwo ze strony sowieckiej. Otóż w połowie lutego NSZ-owcy zostali praktycznie otoczeni przez 1. Ukraińską Dywizję Partyzancką im. dwukrotnego bohatera Związku Sowieckiego generała majora Sidora Kowpaka, pod dowództwem podpułkownika Piotra Werszyhory. Wykorzystując fakt, że partyzanci sowieccy nie zdawali sobie sprawy, z kim mają do czynienia, mjr. "Ząb" użył fortelu i wymknął się z matni, tym sposobem zażegnując niebezpieczeństwo grożące jego żołnierzom.

 

Prawdopodobnie około 12 marca Zub-Zdanowicz zameldował się komendantowi Okręgu Lublin AK, podpułkownikowi Kazimierzowi Tumidajskiemu, i podporządkowywał swój pułk NSZ Armii Krajowej, zgodnie z umową scaleniową podpisaną w Warszawie przez dowództwa NSZ i AK. Na początku kwietnia Zub-Zdanowicz udał się do Warszawy, aby zameldować Dowództwu NSZ o postępach w akcji scaleniowej. Po powrocie mjr "Ząb" zachorował na świnkę i pozostawał prawie trzy tygodnie poza oddziałem.

 

W połowie marca, mjr "Ząb", za aprobatą płk. "Marcina", przerzucił "Stepowców" na Kielecczyznę, a reszta Legii Nadwiślańskiej kontynuowała swoją pracę na Lubelszczyźnie. NSZ-owcy - jak również inni niepodległościowcy z AK i BCh - skoncentrowali się na odpieraniu ataków komunistycznych. Grupy Armii Ludowej w okresie luty-marzec 1944 roku natężyły bowiem swoją działalność, atakując nie tylko poszczególnych niepodległościowców czy też wioski o sympatiach prolondyńskich, lecz całe oddziały. Odpowiedzią na poszczególne zabójstwa i rabunki były akcje oddziałów "Cichego" i "Znicza" we wsiach: Zakrzówek (prawdopodobnie 1 kwietnia), Potok (2 kwietnia), Rudki (9 kwietnia), Studzianki (10 kwietnia i 2 maja), Baraki i Trzydnik Duży (14 kwietnia), Marynopol (22 kwietnia) oraz Rudnik II (30 kwietnia). W nocy z 12 na 13 maja w okolicy Majdanu Starowiejskiego i Bożej Woli partyzanci NSZ "Zęba" i AK "Małego" oraz "Zapory" bili się z oddziałem AL Bolesława Kazimierczaka vel Kowalskiego ("Cień").

 

Około 20 maja NSZ-owcy "Zęba" stoczyli zwycięską walkę z konwojem niemieckim pod Janowem Lubelskim, a kilka dni później "Cichy" zdobył stację kolejową w Zemborzycach koło Lublina. 2 czerwca w Świeciechowie pod Kraśnikiem partyzanci Zub-Zdanowicza rozbili oddział AL, a następnie atakowali AL-owców pod Urzędowem. 3 czerwca "Cichy" rozbił grupę partyzantów sowieckich pod Dzierzkowicami.

 

Ponieważ działalność bojowa Zub-Zdanowicza pomiędzy lipcem 1944 a sierpniem 1945 jest właściwie w większej części dobrze znaną z historii Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, wspomnę tylko o kilku faktach z tego okresu, które bezpośrednio dotyczą Zub-Zdanowicza.

Po 10 czerwca 1944 mjr "Ząb" przeszedł przez Wisłę na Kielecczyznę i uczestniczył w początkowej fazie koncentracji 204. Pułku Piechoty NSZ Ziemi Kieleckiej im. Ignacego Paderewskiego pod Mirogonowicami. Około 20 czerwca Zub-Zdanowicz został wezwany do Dowództwa NSZ w Warszawie, gdzie - w obliczu rozłamu - przeszedł pod rozkazy płk. Stanisława Nakoniecznikowa ("Kmicic") - komendanta NSZ nie uznającego scalenia tej organizacji z AK. Nowy komendant NSZ mianował Zub-Zdanowicza dowódcą Grupy Operacyjnej Zachód, czyli tworzącej się w tym czasie w Kieleckiem Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych.

 

4 lipca Zub-Zdanowicz przyjechał z Warszawy na Kielecczyznę. Do oddziałów NSZ jednak nie dotarł, bowiem w majątku Nikisiałka Mała wpadł w ręce oddziału AL sierżanta Stefana Szymańskiego ("Górala"). Zub-Zdanowiczowi udało się zbiec, dosłownie sprzed luf plutonu egzekucyjnego. Ponieważ komuniści zabrali mu dokumenty, major zmuszony był wrócić do Warszawy, skąd 31 lipca wyjechał do Częstochowy. Dzięki pośrednictwu majora "Radosza", komendanta Okręgu Częstochowsko-Śląskiego NSZ-AK, Zub-Zdanowiczowi udało się nawiązać kontakt z dowództwem Brygady Świętokrzyskiej NSZ. W dniu 19 sierpnia 1944 został szefem sztabu tej jednostki. Od tej pory, nie licząc krótkich wizyt w Częstochowie, Zub-Zdanowicz przebywał stale z brygadą i dzielił losy jej żołnierzy.

 

Brał udział we wszystkich większych bojach Brygady Świętokrzyskiej przeciw Niemcom i komunistom. M.in. 23 sierpnia 1944 osobiście dowodził całą jednostką w boju przeciw hitlerowcom pod Zagnańskiem. W styczniu 1945 roku, już jako podpułkownik NSZ, Zub-Zdanowicz wraz z resztą brygady dał się internować Niemcom, aby uniknąć zagłady z rąk Armii Czerwonej. Był ostatnim oficerem, który pod ostrzałem sowieckich czołgów dopilnował przekroczenia frontu przez swoich ludzi. Następnie uczestniczył we wszystkich marszach brygady, jak również we wszystkich walkach przeciw Niemcom. M.in. brał również udział w wyzwoleniu obozu koncentracyjnego w Holiszowie na początku maja 1945 roku.

 

19 sierpnia ppłk Zub-Zdanowicz odmeldował się dowódcy Brygady Świętokrzyskiej i wyruszył na poszukiwanie regularnych jednostek Armii Polskiej. 26 sierpnia dojechał do miejsca zakwaterowania Samodzielnej Brygady Spadochronowej pod Osnabrück. Jednakże, na skutek nieprzyjemnego nieporozumienia prawie natychmiast wyjechał stamtąd do Francji, a następnie do Włoch, gdzie 1 października - w stopniu niezweryfikowanego rotmistrza - został przyjęty do kompanii czołgów w II Korpusie generała Andersa. Na miejscu sąd honorowy II Korpusu uwolnił go od zarzutu dezercji z AK. Na weryfikację stopnia rotmistrza musiał czekać do 1949 roku. W 1957 roku generał Anders mianował Zub-Zdanowicza majorem w Korpusie Oficerów Kawalerii.

 

Jesienią 1946 roku Zub-Zdanowicz znalazł się w Wielkiej Brytanii w ramach Polish Resettlement Corps (Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia), a w 1951 wyemigrował wraz z rodziną do USA. Do końca życia pozostawał aktywny w organizacjach kombatantów i instytucjach polonijnych. Był nawet honorowym członkiem elitarnej amerykańskiej 101st Airborn Division (101. Dywizja Spadochronowa). Pomagał finansowo rodzinom swoich żołnierzy, którzy pozostali w kraju. Organizował składki na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Dzięki kontaktom kolegi-cichociemnego, pułkownika Mariana Gołębiowskiego ("Ster", "Irka"), Zub-Zdanowicz wspierał środowisko niepodległościowe związane z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Wspomagał też "Solidarność". Niestety, zmarł nie doczekawszy się niepodległości Ojczyzny.

 

Marek Jan Chodakiewicz