Tajemnice siedleckiego UB – morderstwo szesnastu

Artykuły i opracowania

Piotr Jakucki

Siedlecki mini Katyń

Pod koniec listopada zeszłego roku w budynku przy ul. Piłsudskiego 4 (dawniej Świerczewskiego) – w latach 1944-56 siedzibie siedleckiego Urzędu Bezpieczeństwa – odkryto ludzkie kości. Niewykluczone, że są to szczątki pozostałe po ofiarach stalinowskiego aparatu terroru. Sprawę przekazano do Komisji Badania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu w Lublinie.

Boże zbaw AK

Kości znaleziono pod podłogą pokoju przesłuchań i celi w której przetrzymywano więźniów: mieszkańców Siedlec i okolic podejrzewanych przez aparat bezpieczeństwa o powiązania z opozycją. Ale nie tylko. Do gmachu przy Świerczewskiego trafiano również za utrzymywanie kontaktów listowych z rodziną na Zachodzie czy za uczestnictwo w organizacjach katolickich. Ściany i sufit celi wypełnione są napisami wydrapanymi przez przetrzymywanych gwoździem czy kawałkiem drutu. Czas zaciera ich treść. Z trudem można odczytać m.in takie: Boże wybaw nas, Jezu do Ciebie uciekamy się. Jest też rysunek krzyża – nad nim napis: Jezu przebacz (dalej nieczytelne), a po prawej stronie: Ufaj w Bogu. Jest też wizerunek kotwicy Polski Podziemnej…

Nazwiska. Niektóre częściowo zatarte…: Saszyński Piotr – Pióry, Wacław…, Jerzy…, Dmowski Piotr (Opole?) i data 24 XI 1951, Wróbel.

Czyjaś anonimowa ręka wydrapała kilka zwrotek wiersza czy pieśni. Jedna ze strof zaczyna się: My żołnierze, wierni Ojczyźnie…

Na lewej ścianie dawnej celi szereg ledwo czytelnych już dziś nazwisk. Obok niektórych po lewej stronie wydrapane krzyżyki. Znak, że tych ludzi zamordowano? Pionowe kreski. Każda to jeden dzień spędzony w kazamatach UB. Nie są przywiązane do konkretnego nazwiska Jest ich pełno. Na ścianach, sklepieniu.

Przy szczątkach znaleziono swoistą wizytówkę sprawców: sprężynę (być może w przeszłości obciągnięta była skórą lub gumą) o długości 35-50cm, zakończoną specjalną skórzaną pętlą. O mały włos, a nie zostałaby ocalona. Zygmunt Goławski przewodniczący lokalnego Związku Sybiraków i działacz NSZ mówi „Gazecie Polskiej”: Robotnik, który to narzędzie zabijania znalazł nie chciał go oddać. Mówił, że przyda mu się na zabawę. Poskutkowała dopiero groźba wezwania prokuratora.

Czy były czaszki

Całą rzecz odkryto przypadkiem pomiędzy 18 a 22 listopada 1994 r. Podczas kopania dołów pod rury robotnicy Przedsiębiorstwa Budownictwa Komunalnego natrafili nagle na wiele kości. Głównie na tzw. kości długie i fragmenty miednic. Wezwano przedstawicieli prokuratury, którzy znalezisko zabezpieczyli. Według niepotwierdzonych informacji oprócz kości natrafiono także na czaszki. Robert Chomka, dziennikarz lokalnego tygodnika „Nowiny Siedleckie”, który był obecny przy wykopywaniu szczątków, mówi „Gazecie Polskiej” : Na początku natrafiono na kości. Podobno potem znaleziono większe fragmenty miednic i czaszki”. O czaszkach wspomina również oświadczenie wydane przez miejscowy Ruch Trzeciej Rzeczypospolitej. Jednak do prosektorium szpitala wojewódzkiego dotarły jedynie kości. Czy więc mylą się ci, którzy twierdzą, że były i czaszki, czy też z jakiś względów (np. otwory wlotowe po kulach) zostały one odłączone od pozostałych elementów?

Ludzie czy zwierzęta

Tuż po makabrycznym odkryciu w Siedlce poszły trzy hipotezy.

Pierwsza, że znaleziono ofiary resoru bezpieczeństwa. Następna, według której kości stanowią fragment mogił żydowskich z pobliskiego getta. I trzecia, że są to szczątki zwierząt.

Ostatnia wersja została odrzucona po dokonaniu ekspertyzy w Szpitalu wojewódzkim w Siedlcach. W prosektorium szpitala dowiedzieliśmy się od jednej z pracownic: Są to na pewno kości ludzkie. Podobnie twierdzi prokurator rejonowy – Piotr Łukasiuk: Z ustaleń specjalistów wynika, że były to kości ludzkie. Były one nieregularne – niemożliwe było ułożenie z nich szkieletu.

Czy więc są to pozostałości po Żydach z getta, którego granice przebiegały kilkadziesiąt metrów od siedziby UB? Ziemia zawierająca fragmenty szkieletów Żydów miała zostać nawieziona pod budynek. Goławski zaprzecza tej teorii: Jest to plotka puszczona specjalnie. W pomieszczeniach tych do 1944 roku znajdował się Urząd Skarbowy. Pamiętam bo płaciłem tam rachunki. UB wprowadziło się tam po jego likwidacji. Więc jakim sposobem można było nawieźć ziemię? Zwraca przy tym uwagę to gdzie znaleziono kości – w miejscach kaźni.

Tajemnicy strzegli wartownicy

Dawny lokal UB mieści się przy ulicy Piłsudskiego 4. W latach powojennych zajmowały go m.in : „Solidarność” i redakcja lokalnej gazety „Kurier Siedlecki”.

Do kompleksu, składającego się z trzech budynków wchodzi się od tyłu – z ulicy biskupa Świrskiego (dawniej: Pierwszego Maja). W latach czterdziestych i pięćdziesiątych tajemnic pracy UB strzegła żelazna brama z judaszem i uzbrojony wartownik. Nawet dziś pomimo upływu prawie pięćdziesięciu lat brama ta znajduje się w niezłym stanie. Pod sklepieniem w budynku mieszkalnym – dawnej wartowni – zachowały się jeszcze fragmenty krat. Pod tym budynkiem jest piwnica-cela identyczna do tej w której znaleziono fragmenty szkieletów. Tam jak dotąd robotnicy nie dotarli.

Cela pod schodami (dawna komórka na opał), w której znaleziono kości ma wymiary 130 na 250 centymetrów. Jej wysokość: dwa i pół metra. Na podwórze wychodzi z niej małe, kiedyś zakratowane okienko – dziś robotnicy wyrzucają przez nie ziemię. Robót mimo znaleziska nie wstrzymano.

Niejasności śledcze

Kości zostały zapieczętowane i przewiezione do prosektorium Szpitala Wojewódzkiego. Według Lecha Kriegielewicza, kierownika zakładu patomorfologii miały być one według wstępnych założeń przesłane, jako znalezisko historyczne, do zbadania specjalnej komisji przy Komisji Badania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu w Lublinie.

Tymczasem w Lublinie pracownica KBZpNP powiedziała „Gazecie Polskiej”, że szczątki tam… nie trafią: Procedura jest taka, że zostaną one zbadane w Siedlcach a następnie pochowane. Dodała przy tym, że na razie nie można stwierdzić z jakiego okresu kości pochodzą. Zanosi się, że śledztwo prowadzone przez lubelskiego prokuratora garnizonowego oddelegowanego do Komisji kilka dni temu potrwa dosyć długo. Człowiek ten dopiero rozpoczął swoją pracę i musi jednocześnie zaznajomić się z dwudziestoma sprawami. […]

Morderstwo szesnastu

Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie nie zajmuje się wyłącznie kośćmi znalezionymi w siedzibie siedleckiego Urzędu Bezpieczeństwa. Prowadzi także śledztwo w sprawie innych zbrodni tamtejszych funkcjonariuszy UB. Jedną z nich jest tzw. morderstwo szesnastu. Akta sprawy zajmują trzy grube tomy.

W nocy z 12 na 13 kwietnia 1945 r., pomiędzy 22.00 a północą pracownicy PUBP w Siedlcach rozstrzelali bez sądu i wyroku szesnastu młodych ludzi, podejrzanych o działalność konspiracyjną. Wyciągano ich z domów pod pretekstem sprawdzania dokumentów. Następnie wywożono po dwóch na rogatki miasta i zabijano z pistoletów. Część ofiar pochodziła spoza Siedlec (m.in ze Zbuczyna) i była aresztowana dzień, dwa dni wcześniej. Tych do czasu morderstwa przetrzymywano w celi siedziby UB przy dzisiejszej ulicy Piłsudskiego. Nie sposób dziś podać dokładnej liczby ludzi jacy przeszli przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa. Według dokumentów z tamtego czasu, zasięgu inwigilacji i donosów w grę może wchodzić nawet kilka tysięcy osób.

Od Zygmunta Goławskiego otrzymaliśmy nazwiska funkcjonariuszy UB z Siedlec, z okresu tuż po utworzeniu PUBP. Goławski dotarł do nich przy dochodzeniu prawdy o morderstwie szesnastu:
Dawid Orzeł – UB, pracownik Kancelarii PUBP, został zabity
Lolek Kapłan – Milicja Obywatelska, oficer powiatowy
podchorąży Fimek – adiutant komendanta powiatowego, został zabity
N.N. – oficer śledczy UB, zamieszkały przy ul. Piłsudskiego, po nieudanym zamachu uciekł z Siedlec
Suchecki – komendant UB, obecny przy aresztowaniu w Wiśniewie komendanta regionu AK
Rybak – współpracownik NKWD
Edward Brzozowski – komendant UB w 1944 r.
Czajka – śledczy, pracownik UB
Słowik – szef PUBP
Alberg – wcześniej pracował w UB w Lublinie
Stefaniuk – dowódca operacyjny UB
bracia Braun i Herszt Blumsztajn – wywiadowcy
Kwiatek – szef UB w chwili tzw. morderstwa szesnastu
Szajka Josek (zmienił nazwisko na Szajkowski)
Janusz Różewicz
Drabik – komendant MO w Siedlcach
Lewin – brał udział wspólnie z NKWD w morderstwie rodziny Kotuniów

Oprócz wyżej wymienionych opozycję likwidowali także:

Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego –
Antoni Wachuła, syn Kacpra – zastępca szefa urzędu [rok 1947]
Stanisław Adamczyk, s. Aleksandra – referent [1946]
Henryk Modzelewski, s. Piotra – starszy referent [1949]
Mikołaj Fiedorowicz, s. Ignacego – referent personalny [1947]
Jan Lewczuk, s. Leona – współpracownik wywiadu Armii Czerwonej [1946]

Komenda Powiatowa MO –
Stanisław Mikulski, s. Piotra – komendant KP MO [1947]
Józef Tokarzewski, s. Antoniego – zastępca komendnata [1946]
Marian Hupało, s. Władysława – komendant KP MO [1947]
Stanisław Znój, s. Franciszka – kierownik wydziału śledczego [1946]
Władysław Gorzała, s. Józefa – komendant gminny MO [1946]
Antoni Tomaszuk, s. Jana [1947]
Jerzy Rechnio, s. Wiktora [1947]
Bolesław Matus, s. Wojciecha [1947]
Stanisław Wiater, s. Szymona [1946]
Lucjan Muł, s. Stanisława [1947]
Bronisław Szklarz, s. Józefa [1947]
Tadeusz Łach, s. Antoniego [1947]
Jan Suprun, s. Stefana [1947]
Marian Filimon, s. Wojciecha [1947]
ppor. Jan Siwak, s. Jana – powiatowy komendant ORMO w Siedlcach [1947]
ppor. Jan Skolimowski Ferdynand, s. Franciszka – kapitan powiatowy ORMO [1949]

Pracownikami Służby Więziennej byli m.in. :

według danych z maja – lipca 1946 r. –
Marian Komar, s. Macieja [kierownik działu „Spec”]
Stanisław Kiełczykowski, s. Wawrzyńca – przodownik
Paweł Czarnecki, s. Pawła – funkcjonariusz SW

według danych z kwietnia 1950 r. –
Nikodem Białous, s. Macieja
Jan Chruścik, s. Aleksandra
Edmund Chmielewski s. Wacława
Anna Czerska c. Aleksandra
Jan Głuchowski s. Franciszka
Stanisław Gil s. Józefa
Władysław Hołubiak s. Łukasza
Henryk Kozioł s. Jana
Józef Karwowski s. Wojciecha
Stanisław Kubiak s. Stanisława
Marian Olewiński s. Konstantego
Florian Podolski s. Wacława
Rachmil Pech s. Moszka
Konstanty Pióro s. Jana
Aleksander Swierzycki s. Antoniego
Edward Sykisz s. Michała
Antoni Trawkowski s. Antoniego
Marian Wiewiórka s. Jana
Jan Mazurek s. Jana

Ilu pozostało nieujawnionych?

Przedruk z „Gazety Polskiej” z 9.02.1995.